
Audi A4 w generacji B5, produkowane od 1994 do 2001 roku, było samochodem, który wyznaczył nową erę w historii marki z Ingolstadt. To właśnie B5 było pierwszą odsłoną serii A4, następcą Audi 80, i jako takie musiało udźwignąć ogromne dziedzictwo poprzednika przy jednoczesnym wyznaczeniu nowego standardu dla całego segmentu. Platforma PL45, wielowahaczowe zawieszenie tylne, wysoka jakość wykończenia wnętrza i dostępność silników od ekonomicznych diesli po sportowe benzynowe jednostki 5-cylindrowe sprawiły, że B5 szybko stało się symbolem tego, czym powinno być kompaktowe auto premium. Wersja Avant, czyli kombi, była przez wielu uważana za serce gamy – łącząc przestronność z elegancją i sportowym charakterem, który Audi konsekwentnie budowało na przełomie dekad. Wersja przedliftowa z 1996 roku, z charakterystyczną, bardziej kanciast linią przednią i subtelnymi przetłoczeniami karoserii, jest przez kolekcjonerów coraz częściej postrzegana jako czystsza i bardziej historyczna odsłona B5 niż dopracowany lift z 2000 roku. Silnik 1.9 TDI o oznaczeniu AFN był przez lata jedne z najpopularniejszych jednostek tej generacji – trwały, ekonomiczny i z dobrze poznanym potencjałem modyfikacyjnym, że SWAP na benzynową jednostkę 5-cylindrową był tu możliwy i wymagał odwagi – o tym przekonał się Michał.

Michał kupił swojego A4 B5 Avant 8 lat temu od pierwszego właściciela w Polsce, w bardzo dobrym stanie, w oryginalnym lakierze, całkowicie seryjne. Okazja nadarzyła się w wyjątkowym momencie życiowym – auto kupione jako rodzinne kombi w oczekiwaniu na narodziny córki. Pierwotnie miało być zwykłym, niezawodnym samochodem do codziennego użytkowania. Zaczęło się od prostych zmian – większe koło, gwintowane zawieszenie – i tak, rok po roku, bez z góry określonego planu, budowa nabierała kształtu wyłącznie według własnych inspiracji i upodobań Michała. Baza okazała się wyjątkowo zdrowa, co sprawiło, że każdy kolejny krok był naturalną kontynuacją poprzedniego.

Największą i najbardziej fundamentalną zmianą mechaniczną był swap silnika. Oryginalny diesel 1.9 TDI AFN ustąpił miejsca benzynowej jednostce 5-cylindrowej 2.3 litra o oznaczeniu AZX i mocy 170 KM – silnikowi, który w tej rodzinie daje charakter zupełnie inny niż diesel: wyższe obroty, inne brzmienie i inną filozofię jazdy. Kolektor ssący tego silnika został polakierowany w kolor nadwozia, a boczne osłony z Passata VR5 wypełniły i upiększyły komorę silnikową tak, żeby prezentowała się tak samo dopracowanie jak reszta auta. Układ wydechowy ze stali nierdzewnej o średnicy 2.5 cala na 3 tłumikach RM Motors, uzupełniony sterownikiem z wgranymi strzałami z wydechu, harcut, launch control i pops and bangs – zestaw, który w połączeniu z 5-cylindrowym benzyniakiem brzmi w sposób absolutnie wyjątkowy dla tej platformy. Układ hamulcowy to komponenty z Porsche Cayenne: 6-tłokowe zaciski z przodu na tarczach 350 mm i 4-tłokowe z tyłu na tarczach 330 mm. Zawieszenie pneumatyczne z osobną regulacją każdego koła, camber 2.5° i własna zabudowa bagażnika pod system Air Ride.

Karoseria pomalowana w kolor zielonej butelki LZ6U – odcień, który na spokojnych, prostych liniach B5 Avant przedliftowego działa z elegancją trudną do osiągnięcia przy bardziej krzykliwych barwach. Zderzaki to całkowicie własny custom, spawane z dokładkami na gładko i uzupełnione splitterami Maxton Design. Progi Opla Omegi B dopasowane i zmodyfikowane tak, żeby pasowały do proporcji Avanta. Lotka klapy Caractere, grill z wersji S4 B5. Lampy z przodu to black BILED 3 cale, które zmieniają wyraz przodu auta w sposób natychmiastowy i spójny z resztą ciemnej estetyki.

Felgi to Leon Hardiritt Herzok 19 cali w układzie 3-częściowym – wszystkie 4 koła 10J z rantami 3.5 cala z przodu i 4 cale z tyłu, na oponach 215/35 R19. To zestawienie, przy którym proporcje kół i nadkoli są bliskie granicom tego, co możliwe, i które przy zielonym lakierze i obniżonym pneumatyką Avantem robi wrażenie absolutnie kompletnej i spójnej wizji.

Wnętrze przeszło kompleksową przemianę. Sportowe kubełkowe fotele w czarnej skórze, kompletna deska rozdzielcza z wersji poliftowej B5, 3-ramienna kierownica zmodyfikowana i obszyta na nowo. Michał kupił już drugi komplet kół, żeby nie jeździć cały czas na tych samych, a w planach jest kompletne obszycie wnętrza na nowo.

Auto używane sporadycznie, wyłącznie w sezonie letnim – co przy tym poziomie realizacji i historii budowy jest podejściem z pełnym zrozumieniem. Za kierownicą cieszy oko, zostawia uśmiech na twarzy i nie ma osoby, która by się za nim nie obejrzała. Silnik z auta został sprzedany i trwa kolejny swap na coś mocniejszego – bo ta historia się nie kończy.

Rada dla innych jest sformułowana z rozbrajającą szczerością: jeśli ktoś chce mieć skarbonkę bez dna, nie poleca zachorować na tę chorobę.
Zdjęcia:
















