W świecie motoryzacji, który coraz częściej schodzi na ścieżkę cyfryzacji, autonomii i hybrydowej efektywności, pojawiają się marki, które z rozmysłem idą pod prąd. Jedną z nich jest brytyjski BAC, czyli Briggs Automotive Company – niewielki producent z Liverpoolu, który zamiast iść na kompromisy, postanowił stworzyć samochody będące esencją czystej jazdy. Modele Mono R i Mono F to nie kolejne superauta na pokaz. To maszyny zbudowane dla tych, którzy w samochodzie szukają nie statusu, ale doświadczenia – autentycznego, surowego i wyrafinowanego kontaktu z drogą.

BAC Mono w swojej pierwotnej wersji zadebiutował ponad dekadę temu i od razu wywołał poruszenie. Jednoosobowe nadwozie, brak dachu, brak szyb, konstrukcja przypominająca bolid Formuły – wszystko w tym aucie podporządkowane zostało jednemu celowi: maksymalnej frajdzie z prowadzenia. Jednak to, co zaprezentowano w wersjach R i F, wynosi ten zamysł na jeszcze wyższy poziom, z jeszcze większym rozmachem i precyzją.
Mono R to model ekstremalny, wręcz bezkompromisowy. Każdy jego centymetr został przemyślany tak, aby samochód był jak najlżejszy, jak najdokładniej reagował na ruchy kierownicy i jak najbardziej angażował kierowcę w proces jazdy. Konstrukcja wykonana niemal w całości z włókna węglowego sprawia, że masa pojazdu wynosi zaledwie nieco ponad 550 kilogramów. Przy takiej wadze każdy koń mechaniczny ma ogromne znaczenie. A w Mono R za napęd odpowiada czterocylindrowa jednostka wolnossąca, opracowana wspólnie z firmą Mountune, osiągająca ponad 340 koni mechanicznych. To oznacza stosunek mocy do masy na poziomie, którego nie powstydziłyby się bolidy wyścigowe.
Dźwięk silnika wypełniający kabinę, bez żadnej filtracji i wygłuszenia, przypomina jazdę w aucie torowym. Układ kierowniczy nie wspomaga, nie tłumi, nie oszukuje – każdy ruch kierownicy przenosi się na koła z chirurgiczną precyzją. Zawieszenie, regulowane jak w autach wyścigowych, pozwala na dostosowanie charakterystyki jazdy do konkretnych warunków. Mono R nie zna pojęcia komfortu, nie uznaje kompromisów. To auto dla tych, którzy chcą być częścią maszyny, którzy czerpią przyjemność z każdego zakrętu, z każdego przyspieszenia i każdej redukcji biegu.
Z kolei Mono F to świeższa interpretacja tego samego ducha, ale z jeszcze większym skupieniem na nowoczesności. Choć zachowuje jednoosobową kabinę i agresywną formę przypominającą bolid, wprowadza nowe rozwiązania konstrukcyjne i aerodynamiczne. Wersja F została zaprojektowana od zera, z zupełnie nową ramą i jeszcze większą liczbą elementów wykonanych z ultralekkich materiałów. Napęd stanowi również jednostka czterocylindrowa, jednak z poprawioną krzywą momentu i jeszcze większą elastycznością, co pozwala wykorzystać potencjał auta nie tylko na torze, ale i na drogach publicznych.
Wrażenia z jazdy BAC Mono F są wręcz hipnotyzujące. To nie jest samochód, który można porównać z Ferrari czy McLarenem. To zupełnie inna liga – samochód, który nie udaje niczego, nie stara się być pięknym GT ani luksusowym hipersamochodem. Jest jak skalpel pośród kuchennych noży – narzędzie wyspecjalizowane, czyste, stworzone do jednego celu i w tym celu doskonałe. Kierowca w Mono F czuje każdy kamień pod kołami, każdy uślizg tylnej osi, każdy niuans nawierzchni. Brak wspomagania kierownicy, brak systemów stabilizacji toru jazdy, brak automatycznych asystentów – to wszystko nie jest brakiem, lecz świadomym wyborem.
BAC Mono R i F to współczesne manifesty inżynieryjnej pasji, pokazujące, że nawet w świecie pełnym ekranów dotykowych, automatycznych skrzyń i autonomicznych systemów, wciąż można stworzyć coś surowego, pięknego i cholernie prawdziwego. To nie są samochody dla każdego. Nie oferują luksusu, nie dają miejsca dla pasażera, nie mają bagażnika ani systemu multimedialnego. Ale dają coś, czego brakuje wielu współczesnym supersamochodom – poczucie jedności człowieka z maszyną. To doznanie, które zostaje z kierowcą na długo po zgaszeniu silnika.
Dla BAC najważniejsze nie jest tworzenie kolejnych rekordów prędkości czy bicie kolejnych granic mocy. Najważniejsze jest doświadczenie za kierownicą, uczucie pełnego skupienia, pełnej kontroli i absolutnej radości z prowadzenia. I w tym właśnie tkwi magia Mono R i Mono F – w autentyczności, w skupieniu na esencji jazdy i w przekonaniu, że mniej może znaczyć więcej, jeśli tylko wszystko jest zrobione z pasją.
















