BMW serii 3 generacji E36 pojawiło się na rynku w 1990 roku jako bezpośredni następca modelu E30, który zdążył zdobyć status legendy zarówno wśród zwykłych użytkowników, jak i entuzjastów motorsportu. E36 był samochodem przełomowym dla marki, reprezentując nowoczesne podejście do komfortu jazdy, aerodynamiki i bezpieczeństwa, a przy tym zachowując to, co w BMW najważniejsze – tylny napęd i świetne właściwości jezdne. Wersja cabrio dołączyła do oferty w połowie lat 90. i szybko zyskała grono fanów dzięki eleganckiej, niskiej sylwetce oraz czystej linii bez zagłówków w tylnej części, co tylko wzmacniało wrażenie minimalistycznego, a zarazem klasycznego stylu.

Maciej zakochał się w E36 właśnie w tej konfiguracji – przedliftowe cabrio, proste i pozbawione zbędnych dodatków. Po sprzedaży swojego pierwszego auta, Opla Vectry, rozpoczął poszukiwania wymarzonego egzemplarza. Pierwsze próby nie przynosiły efektu – większość aut była w stanie wymagającym pełnej renowacji.

Na moment porzucił marzenia i kupił Volkswagena Golfa, ale ten epizod nie trwał długo. W sylwestra 2018 roku trafił się egzemplarz sprowadzony z Austrii, który choć miał kilka wad – brak tylnej szyby i korozję na błotniku – to jednak stanowił dobry punkt wyjścia do dalszych działań. Decyzja o zakupie została podjęta błyskawicznie, mimo że spóźnił się przez to na sylwestrową imprezę. Na szczęście dla Macieja, cena i ogólny potencjał auta zrekompensowały ten brak. BMW przez pierwszą zimę służyło dzielnie, a jazda po zaśnieżonych drogach dała właścicielowi okazję do nauki kontroli nad napędem na tył.

W 2019 roku rozpoczęły się pierwsze poważne prace – samochód trafił do blacharza, gdzie wymieniono tylny błotnik, przednie doły błotników, trójkąty i kilka innych fragmentów zaatakowanych przez rdzę. W międzyczasie udało się nabyć felgi AC Schnitzer monoblok 17 cali. Po ich montażu, przycięciu sprężyn i założeniu dystansów samochód w końcu zyskał odpowiednią sylwetkę. Niedługo później pojawiło się zawieszenie gwintowane TA Technix, które zamknęło etap tworzenia auta codziennego – Maciej jeździł nim w tym stanie przez kolejne 3 lata, aż do końca 2022 roku. Inspiracje do dalszych zmian kiełkowały od dzieciństwa – od serii filmów Szybcy i wściekli po zloty tuningowe z początku XXI wieku, jak chociażby Tuningomania.

Motywacja była prosta – skoro znajomi budowali swoje auta i jeździli na największe imprezy w Polsce, to i on chciał być częścią tego świata na własnych zasadach. Po ukończeniu studiów E36 przestało być samochodem codziennym i mogło w końcu stać się tym, co od zawsze chodziło Maciejowi po głowie. W samochodzie pozostawiono seryjny silnik M50B20tu o pojemności 2 litrów, zgodny z numerem VIN. Jednostka nie przeszła żadnych modyfikacji mechanicznych, podobnie jak układ napędowy. Jedyną zmianą w układzie hamulcowym było zastosowanie tarcz ATE Parabole i niebiesko polakierowanych zacisków.

Przód zawieszenia oparty został o gwint TA Technix i camber plates od firmy Swagier, tył natomiast to mieszanka amortyzatorów z Volkswagena T4, sprężyn custom i odbojów TA Technix, z dodatkiem regulowanych wahaczy również od Swagiera. Ustawiony camber to 5 stopni z przodu i 6 stopni z tyłu. Najwięcej pracy włożono w stronę wizualną. Oryginalnie auto nie posiadało M-pakietu, więc pojawiły się zderzaki, progi i listwy boczne z tej wersji. Całe nadwozie zostało odświeżone lakierem Schwarz 2. W miejscu halogenów zamontowano lakierowane zaślepki, a dopełnieniem były charakterystyczne szare paski po bokach, inspirowane starszymi modelami BMW.

Na koła trafiły Mille Miglia MM3000 – felgi trzyczęściowe z rantem polerowanym, które wymagały gruntownego przystosowania. Rotory zostały stoczone, przemalowane na grafit, ranty wypolerowano, a bębny pomalowano na czarno. Śruby zostały wymienione na nowe, a całość osiągnęła szerokość 9.5 cala i ET 2 na każdej osi. Ogumienie to opony 195/40 R17. Felgi wieńczyły niebieskie kapsle Mille Miglia.

Reflektory przednie wymieniono na customowy zestaw oparty na lampach Bosch z soczewkami Morimoto bixenon. Zmieniono również osłony soczewek na czarne, a szkła świateł drogowych pokryto niebieską folią. Z tyłu pojawiły się białe lampy MHW, które zostały polakierowane transparentnym niebieskim lakierem. Na tylnej szybie znalazł się szary pasek z napisem DUNKELHEIT.

Wnętrze również przeszło poważne zmiany. Czarna, czteroramienna kierownica ustąpiła miejsca trójramiennej M-Technik II obszytej na nowo. Fotele sportsitze zostały obszyte białą skórą, a tylna kanapa dopasowana do kompletu. Pasy bezpieczeństwa wymieniono na niebieskie, a detale wnętrza, jak podświetlana gałka zmiany biegów z M3, ramki zegarów i czerwone wskazówki z emblematem M nadały wnętrzu sportowego charakteru. Układ wydechowy również nie pozostał seryjny – katalizatory zastąpiono przelotem, a całość wieńczy tłumik Proex 2×76 mm wykonany na zamówienie.

Obecnie samochód spędza większość czasu w garażu, a Maciej korzysta z niego tylko latem, jeżdżąc na zloty i krótkie wypady. Auto gościło m.in. na DUB IT w Kielcach i Beskidzkiej Integracji w Istebnej. Po tylu latach wspólnych przeżyć samochód został wystawiony na sprzedaż. Maciej chce spróbować czegoś nowego i sprawdzić się w zupełnie innej motoryzacji. Jak sam przyznaje – obecna wysokość auta może nie jest ekstremalna, ale zapewnia najlepszy kompromis między wyglądem a praktycznością, zwłaszcza po wcześniejszych doświadczeniach z uszkodzeniami nadwozia. Nie każdemu musi się to podobać, ale jak mówi – albo się to czuje, albo nie.
Zdjęcia: Daniel Dorabiała – Asfi’s Shots, Paweł Malarz Photography, Photo made by Kris, Krzysztof Olbrych – Prze-Cięcie, Agata Oręziak – Photolutesm










