BMW serii 3 w nadwoziu Touring nie było nigdy marzeniem Cezarego. Jak sam przyznaje, wcześniej nie darzył szczególną sympatią tego typu karoserii, a zakup modelu F31 z 2013 roku był bardziej dziełem przypadku niż realizacją motoryzacyjnej pasji. Auto miało służyć wyłącznie jako codzienny środek transportu, a jego wygląd tuż po zakupie nie budził większych emocji – typowe seryjne BMW, jakich wiele. Jednak z czasem okazało się, że zwykłe daily zaczęło przechodzić przemianę, której nikt się nie spodziewał, włącznie z samym właścicielem. Wystarczyło odrobinę zaangażowania, kreatywności i smykałki do nietypowych rozwiązań, aby samochód zyskał nie tylko na charakterze, ale i na rozpoznawalności.

Pod maską pracuje dobrze znana jednostka N47, która nadal pozostaje w aucie, choć plany sięgają znacznie dalej. Cezary już rozgląda się za wykonawcą operacji przeszczepu mocniejszego silnika N55, który całkowicie odmieni charakter pojazdu. Na ten moment w jednostce napędowej zaszły umiarkowane, ale przemyślane zmiany – zamontowano większy intercooler, sportowy filtr powietrza oraz downpipe. Te modyfikacje nie tylko poprawiły osiągi i reakcję na gaz, ale również wpłynęły na akustykę, szczególnie że cały układ wydechowy wykonany jest w wersji pełnego przelotu. Dźwięk, jaki generuje, zaskoczył samego właściciela – dynamiczny, głęboki i niezwykle satysfakcjonujący podczas jazdy.
Nie bez znaczenia pozostają również zmiany w układzie hamulcowym. Zamiast seryjnych tarcz o średnicy 300 milimetrów, Cezary zdecydował się na zestaw zacisków z modelu 335, uzupełniony tarczami o rozmiarach 345 milimetrów z przodu i 330 milimetrów z tyłu. Różnica w skuteczności hamowania jest wyraźnie odczuwalna, co szczególnie docenia się przy dynamiczniejszej jeździe. Całość została uzupełniona gwintowanym zawieszeniem ST Suspension, wywodzącym się z renomowanej linii produktów KW, co dodatkowo poprawiło właściwości jezdne oraz pozwoliło uzyskać bardziej agresywną linię nadwozia.

Wizualna strona auta również przeszła radykalną metamorfozę. Na przodzie pojawiła się dokładka od Car Viral Tuning, a na progach zastosowano popularne nakładki Maton. Lusterka zyskały karbonowe nakładki, a tył auta został wzbogacony o lotkę, boczne dokładki oraz elementy z AliExpress, które – jak żartuje Cezary – weszły zbyt mocno, by już się ich pozbywać. Jednym z ciekawszych patentów jest usunięcie tylnej wycieraczki oraz wygładzenie szyby, przy jednoczesnym zachowaniu przycisku otwierania. Całość wykonano w sposób niezwykle przemyślany i efektowny, a sam właściciel chwali się, że cały mechanizm stworzył za grosze, wykorzystując własne pomysły.
Największe wrażenie robią jednak felgi – Schmidt VN Line, model trzyczęściowy, czyli skręcane z trzech elementów. To rzadkość na polskich drogach, a w rozmiarze 20 cali z szerokością 9.5 cala z przodu i 10 cali z tyłu robią ogromne wrażenie nie tylko wizualnie, ale i technicznie. Ich zdobycie nie należało do łatwych zadań, co tylko potwierdza determinację właściciela w dążeniu do efektu, który będzie unikalny i trudny do skopiowania. Auto zyskało dzięki nim zdecydowanie bardziej prestiżowy i sportowy wygląd.

Całość dopełnia fakt, że mimo wielu zmian, Cezary nie traci z oczu pierwotnego przeznaczenia auta – nadal używa go na co dzień. Jednocześnie snuje plany na przyszłość, z których najważniejszym jest wspomniany wcześniej swap na jednostkę N55 oraz wykonanie zupełnie nowego układu wydechowego zakończonego wyjściami po obu stronach auta, uzupełnionego nowym, niestandardowym dyfuzorem. To zapowiedź kolejnej fazy rozwoju, która ma nadać F31 jeszcze bardziej sportowego ducha.
Jak sam przyznaje, historia z Touringiem zaczęła się bez większych emocji, ale dziś to właśnie ta nadwoziowa wersja stała się jego oczkiem w głowie. Poprzednie E91 wywołało podobne uczucia – niechęć, która z czasem przerodziła się w zaangażowanie i dumę z efektów pracy własnych rąk. BMW F31 Cezarego to dowód na to, że nawet samochód kupiony przypadkiem może stać się wyjątkowy, jeśli tylko właściciel włoży w niego wystarczająco dużo serca i pomysłowości.
Zdjęcia: