BMW E30 od dawna zajmuje szczególne miejsce w historii bawarskiej marki. To właśnie w drugiej połowie lat 80. model ten ugruntował wizerunek BMW jako producenta kompaktowych, lekko sportowych aut o świetnej dynamice i ponadczasowej stylistyce. Dziś E30 uchodzi za ikonę, samochód klasyczny, który łączy w sobie analogowy charakter, genialne proporcje i ogromne możliwości personalizacji. Dla wielu osób z tamtej epoki to symbol młodości, wolności i pierwszych motoryzacyjnych marzeń. Marek należy właśnie do pokolenia, które dorastało razem z E30, dlatego zakup egzemplarza z 1988 roku nie był przypadkowy. Auto od zawsze mu się podobało, a jego sylwetka była znajoma od dzieciństwa. Szukał jednak egzemplarza już wstępnie zmodyfikowanego, ponieważ w tamtym czasie nie miał jeszcze ekipy, która podpowiedziałaby mu, jakie smaczki czy wyposażenie są najbardziej pożądane. Ostatecznie trafił na egzemplarz, który stał się jego weekendowym towarzyszem, a z czasem autem jeżdżącym na jednodniowe i weekendowe zloty zarówno w Polsce, jak i w Niemczech. W planach pozostają kolejne kraje i kolejne trasy.

Inspiracją była potrzeba stworzenia samochodu, który nie tylko wygląda, ale również potrafi zaskoczyć współczesne auta osiągami. Marek chciał czegoś unikatowego, niebanalnego i jednocześnie zgodnego z klimatem, który lubi. Dzięki pomocy odpowiednich ludzi E30 jest z nim już od 10 lat i w jego oczach wciąż jest to samochód, który dostarcza ogrom radości. Największą część inspiracji stanowili ludzie spotkani na torze Poznań. Piotr Piersa, znany między innymi z BMW 850 W8GREEN oraz swojego muzeum tablic rejestracyjnych, to osoba, która wskazała Markowi idealne auto. Kolejnym człowiekiem, który odegrał kluczową rolę, był Adam Kunc z ACS oraz kanału Motokuncik, który pojechał obejrzeć auto i wydał jednoznaczną opinię: brać bez wahania. Te osoby znacząco wpłynęły na to, że Marek trafił na egzemplarz z potencjałem.

Bazowo E30 miało pod maską silnik M40B18, popularnie nazywany bocianem, czyli jednostkę 1.8 o mocy 113 KM. Egzemplarz, który kupił Marek, miał już za sobą swap na M60B40 z BMW E34 540i, czyli 4-litrowe V8 o mocy 286 KM. To był początek prawdziwej transformacji. Dziś auto napędza już zupełnie inna jednostka, kultowy silnik S62B50 z BMW M5 E39, rozwijający 400 PS i 500 Nm. To jeden z najbardziej cenionych wolnossących silników V8 w historii marki, znany ze swojej elastyczności, charakterystyki i brzmienia. Wydech ma średnicę 3 cali, został wykonany jako podwójny z X-pipe, a na końcu znajduje się końcowy tłumik z elektroniczną przepustnicą, dzięki której dźwięk można zmieniać w zależności od nastroju. Dolot oparto na dwóch stożkowych filtrach pozostawionych na widoku, ponieważ dla Marka liczył się także aspekt wizualny, a charakterystyczne zasysanie powietrza jest integralną częścią doznań z jazdy. Parametry są imponujące: 400 PS, 500 Nm i prędkość maksymalna przekraczająca 300 km/h.

Napęd został wzmocniony skrzynią manualną pochodzącą z BMW M5 oraz dyferencjałem 3.07 ze szperą spiętą na 45%. Tarcza sprzęgła otrzymała kevlarowe obicie, aby utrzymać moment obrotowy generowany przez S62. Układ hamulcowy oparto na tarczach 325 mm z przodu i 294 mm z tyłu, z przewodami w stalowym oplocie. Auto nie posiada serwa hamulcowego, ponieważ zastosowano pedal box firmy Wilwood, znacznie zwiększający precyzję dozowania siły hamowania. Zawieszenie jest statyczne, po gruntownej konwersji z układu 4×100 na 5×120, dzięki czemu można było zastosować wysokiej klasy zawieszenie KW V3. To właśnie ono odpowiada za prowadzenie, które Marek określa jako jeden z największych atutów auta po przebudowie.

Zmiany wizualne są utrzymane w klimacie epoki i pełne rzadkich dodatków. Przednie lampy Black Hella i kierunkowskazy Black ZKW podkreślają agresywny charakter. Pojedyncza wycieraczka przednia w stylu DTM z ramieniem Bonrath nadaje charakteru rodem z motorsportu. Po bokach znajduje się charakterystyczny decoset, a z tyłu elektryczne uchylne szyby, które w E30 oryginalnie były otwierane ręcznie. Spojler M-technic 1 na tylnej klapie oraz rzadkie tylne lampy MHW dopełniają całości. Auto stoi na felgach Kerscher RX, zbudowanych jako 3-częściowe konstrukcje 9 cali z przodu i 10 cali z tyłu. Opony to 195/45/17 na osi przedniej oraz 225/35/17 z tyłu, dobrane tak, aby idealnie podkreślić linię auta i oddać klimat stance. Widoczność ograniczają lusterka AC Schnitzer, które są jednym z bardziej rozpoznawalnych dodatków z epoki.

W środku dzieje się równie dużo. Wnętrze zostało niemal w całości obszyte skórą, więcej niż w ówczesnych BMW serii 7. Deska rozdzielcza, konsola środkowa, boczki drzwi oraz tylne panele są wykonane tak, aby podkreślać wyjątkowość auta. Podsufitka została wykończona alkantarą, a kierownica M-technic 2 również otrzymała obszycie w tym materiale. Z tyłu znajduje się półka z wersji USA, z dodatkowym światłem stopu oraz głośnikami BMW Sound System. Fotele kubełkowe oraz pasy Sabelt dopełniają atmosfery sportu. Podstopnica pochodzi z BMW M3, a licznik wyskalowany do 8000 obr./min przypomina o tym, co znajduje się pod maską.

Elektronika również została rozbudowana. Auto korzysta z seryjnego sterownika, jednak Marek posiada drugi komputer bazujący na rozwiązaniach z BMW M3 CSL. Dwa dodatkowe wskaźniki temperatury i ciśnienia oleju dbają o bezpieczeństwo silnika, a polski system TCS dodaje kontroli trakcji, procedury startu oraz funkcji flat-shift. Oświetlenie pozostało seryjne, ponieważ Marek chciał zachować jak najwięcej klasycznych elementów.
Wrażenia z jazdy Marek określa jako wyjątkowe. Wcześniejsza konfiguracja na V8 była świetna, ale obecna jest idealnym kompromisem między trakcją a przyspieszeniem. Auto użytkowane jest tylko w sezonie, od kwietnia do października. W 1 sezonie E30 przejechało ponad 4000 km, biorąc udział w Rajdzie Koguta i wielu zlotach.

Największym wyzwaniem okazał się czas. Planowane 6–9 miesięcy zamieniło się w 2 lata prac, ale jak mówi Marek, nie ma sensu tego rozpamiętywać. Najważniejsze jest to, jak auto jeździ i jak wiele nowych znajomości powstało przy okazji jego budowy. E30 wciąż nie jest w pełni skończone, a Marek ma w głowie ogrom kolejnych pomysłów, w tym rzadki pakiet BBS, do którego dojrzewa już 5 lat. Równolegle powstaje kolejne auto, które być może również trafi kiedyś na łamy.

Na koniec Marek radzi każdemu, kto chce stworzyć podobną maszynę, aby od razu założyć sobie budżet większy o co najmniej 30% i uzbroić się w cierpliwość. Fachowcy bywają różni, a cierpliwość jest kluczem. Poleca również ekipę VIS Performance ze Szczecina, która doprowadziła jego E30 do stanu, w którym może wsiadać, jechać, lać paliwo i nie martwić się o nic więcej.
Zdjęcia: Sebastiana Obara , MOTOGRAPHY
Instagram Właściciela: e30_s62_b50
















