BMW serii 3 E36 to model, który dla wielu osób był pierwszym kontaktem z prawdziwie sportowym charakterem marki BMW w latach 90. Samochód ten szybko stał się częstym widokiem na europejskich drogach, oferując dobre prowadzenie, szeroką gamę silników i nadwozi oraz stylistykę, która do dziś dobrze się broni. Wersja Cabrio zawsze stała nieco obok głównego nurtu, kierowana do osób szukających nie tylko dynamiki, ale też klimatu jazdy z otwartym dachem. Opisywany egzemplarz to BMW E36 Cabrio z 1996 roku w wersji poliftowej, które trafiło do obecnego właściciela w momencie, gdy pierwotne plany zakupu E30 Cabrio musiały zostać porzucone z powodu braku sensownych ofert na rynku. Los sprawił jednak, że pojawiło się E36 Cabrio warte uwagi i to ono ostatecznie znalazło się w garażu.

Pierwotnym założeniem była odbudowa auta i doprowadzenie go do możliwie najlepszego stanu, z zachowaniem klasycznego charakteru, uzupełnionego jedynie o ładne felgi i delikatne obniżenie. Na tamtym etapie german style nie był jeszcze jasno określonym kierunkiem, a całość miała pozostać raczej stonowana i elegancka. Samochód wymagał jednak sporo pracy, obejmującej wspawanie tylnych progów, naprawę dolnych partii błotników, pełne lakierowanie oraz kompleksowe szycie wnętrza, co z czasem naturalnie doprowadziło do coraz śmielszych decyzji stylistycznych. Właściciel od początku miał własną wizję i wiedział, że chce konsekwentnie podążać w stronę german style, czerpiąc inspiracje zarówno z własnych pomysłów, jak i z aut należących do kolektywu Syndykat. Docelowym celem stało się stworzenie samochodu ciemnego, niskiego i szerokiego, który będzie spójny wizualnie i charakterystyczny.

Pod maską zaszły bardzo poważne zmiany, ponieważ fabryczną jednostkę 1.8 zastąpił silnik M52B28 wyposażony w indywidualne przepustnice ITB pochodzące z BMW M3. Jednostka 2.8 została w całości wyremontowana i złożona od nowa, otrzymując 6 osobnych przepustnic z M3 oraz oba wałki rozrządu z wersji S52. Za dopływ powietrza odpowiada carbonowy dolot firmy Eventuri, który nie tylko poprawia reakcję silnika, ale również generuje wyjątkowy dźwięk spod maski. Układ wydechowy został w całości wykonany z kwasówki, ma charakter pełnego przelotu i opiera się na kolektorach Schmiedmann oraz końcowym tłumiku Eisenmann Race. Na obecnym etapie silnik generuje około 250km i 300nm, jednak na kolejny sezon planowana jest walka o okolice 300km. Układ napędowy pozostał seryjny dla wersji 2.8, z dyferencjałem typu duża głowa i grubymi półosiami. Hamulce również zachowały seryjną specyfikację, otrzymując nawiercane tarcze oraz w pełni zregenerowane i odświeżone zaciski. Zawieszenie jest gwintowane i obniżone do granic możliwości, a w planach znajduje się montaż regulowanych wahaczy.

Całość została polakierowana od nowa na czarny kolor fabryczny, jednak wzbogacony o dodatek xyralicu, który nadaje lakierowi znacznie większej głębi. Zderzaki oraz progi pozostały w specyfikacji M pakietu, dokładnie takiej, z jaką model opuszczał fabrykę. Samochód stoi na customowych felgach BBS RZ w rozmiarze 17 cali, gdzie przód ma szerokość 9j i et13, a tył 10j i et19, uzupełnionych opony o rozmiarze 205/40 z przodu oraz 225/35 z tyłu. Wnętrze przeszło kompleksowe szycie w fabrycznym żółtym kolorze Safrangelb, a dodatkowo wykonany został zupełnie nowy dach, tym razem w kolorze czerwonym, który okazał się trafioną i bardzo odważną decyzją. Na pokładzie znalazły się fotele Vader pochodzące z BMW M3, limitowany wiatrołap Paul Klee oraz wiele innych rzadkich elementów, które dziś są coraz trudniej dostępne.

Samochód został wystrojony na seryjnym komputerze, z modyfikacją dawki paliwa, ilości powietrza oraz odcinki. W przyszłości rozważana jest zmiana ECU, jednak nie jest to priorytet. Wrażenia z jazdy są wyjątkowe i trudno je porównać z czymkolwiek innym, ponieważ dźwięk 6 cylindrów połączony z ITB robi ogromne wrażenie już od momentu uruchomienia silnika. Auto jest bardzo żwawe, a reakcja na gaz natychmiastowa, jednak ekstremalnie niskie zawieszenie skutecznie ogranicza możliwości codziennego użytkowania. Z tego powodu samochód wykorzystywany jest głównie na zloty i eventy, choć w ciepłe i słoneczne dni zdarzają się również krótkie przejażdżki po okolicy.

Podczas prac pojawiło się kilka poważnych wyzwań technicznych, z których największym było obniżenie całego przedniego wózka. Adapter do ITB wypchnął przepustnice na tyle wysoko, że zamknięcie maski stało się niemożliwe, co wymusiło znaczne obniżenie miski olejowej oraz xbrace. Efektem ubocznym jest bardzo niskie zawieszenie całego przodu, co sprawia, że poruszanie się po gorszych drogach wiąże się z ciągłym kontaktem podwozia z nawierzchnią. Z tego względu samochód pełni dziś głównie rolę auta eventowego. Plany na przyszłość obejmują montaż oryginalnych pasów motorsport, zastosowanie szpery 3.15 z M3, ponowne strojenie silnika oraz dalszą walkę o większą moc, a także drobne zmiany kosmetyczne.

Właściciel podkreśla, że przy tego typu samochodach kluczowe są cierpliwość, stalowe nerwy i świadomość kosztów, które pojawiają się na każdym etapie prac. To droga wymagająca zaangażowania i determinacji, ale dająca ogromną satysfakcję, zwłaszcza wtedy, gdy efekt końcowy wywołuje uśmiech za każdym razem, gdy kluczyk trafia do stacyjki.





