Cadillac CT5-V Blackwing F1 Collector Series

Powstanie zaledwie 26 egzemplarzy modelu Cadillac CT5-V Blackwing F1 Collector Series, co czyni go jednym z najbardziej limitowanych seryjnych samochodów sportowych 2026 roku. Amerykańska marka przygotowała specjalną edycję z okazji debiutu fabrycznego zespołu Cadillac Formula 1 w mistrzostwach świata, a samochód jako pierwszy model producenta ze Stanów Zjednoczonych otrzymał oficjalne oznaczenia Formula 1. Bazą konstrukcji został CT5-V Blackwing, uznawany za jednego z najmocniejszych sportowych sedanów z silnikiem V8. Wersja Collector Series otrzymała zmodyfikowany układ napędowy, unikalne wykończenie inspirowane bolidem MAC-26 oraz pakiet elementów przygotowanych z myślą o jeździe torowej. Dla europejskich i polskich kolekcjonerów będzie to jedna z najtrudniej dostępnych premier 2026 roku.

Limitowana seria związana z debiutem Cadillaca w Formule 1

Cadillac Formula 1 Team rozpoczął starty w sezonie 2026, a Grand Prix Miami stało się pierwszym wyścigiem zespołu rozegranym na amerykańskiej ziemi. Producent postanowił uczcić to wydarzenie stworzeniem wyłącznie 26 egzemplarzy CT5-V Blackwing F1 Collector Series. Liczba samochodów nie jest przypadkowa i odnosi się do historycznego sezonu debiutu zespołu w mistrzostwach świata. Każdy egzemplarz otrzyma indywidualne oznaczenia oraz elementy stylistyczne inspirowane wyścigowym bolidem MAC-26 prowadzonym przez Sergio Pereza i Valtteriego Bottasa. Nadwozie pokryto lakierem Midnight Stone Frost z dodatkami w kolorach srebrnym, grafitowym i czarnym, a całość uzupełniają oficjalne logotypy Formula 1 oraz FIA. Tego typu edycje specjalne zwykle bardzo szybko zyskują na wartości kolekcjonerskiej. Dla porównania limitowane wersje Dodge Challengera Demon 170 czy Forda Mustanga GTD już na etapie premier osiągały ceny znacznie przekraczające katalogowe wartości. W Polsce zakup będzie możliwy wyłącznie poprzez indywidualny import z USA lub wyspecjalizowanych dealerów zajmujących się sprowadzaniem samochodów kolekcjonerskich. Do ceny pojazdu należy doliczyć transport morski, cło, podatek VAT oraz koszty homologacyjne, które mogą przekroczyć 150 tys. zł.

685 KM z doładowanego V8 i manualna skrzynia biegów

Największą zmianą techniczną względem standardowego CT5-V Blackwing jest zwiększenie mocy do 685 KM dzięki modernizacji sprężarki mechanicznej wykonanej we współpracy z GM Motorsports. Silnik V8 o pojemności 6,2 litra pozostaje jedną z ostatnich dużych jednostek amerykańskiej konstrukcji oferowanych z sześciobiegową manualną skrzynią biegów. Producent nie zdecydował się na automatyczną przekładnię jako wyposażenie standardowe, podkreślając torowy charakter samochodu. Każdy egzemplarz otrzymuje Precision Package obejmujący między innymi karbonowo-ceramiczny układ hamulcowy, zmodyfikowane zawieszenie oraz poprawioną charakterystykę podwozia. W praktyce oznacza to niższą masę nieresorowaną, większą odporność hamulców na przegrzewanie oraz lepszą stabilność podczas szybkiej jazdy. W segmencie supersedanów głównymi konkurentami pozostają BMW M5, którego cena w Polsce rozpoczyna się od około 720 tys. zł, Mercedes-AMG E 53 Hybrid od około 560 tys. zł oraz Audi RS6 Avant kosztujące od około 730 tys. zł. Cadillac stawia jednak na klasyczną konfigurację z dużym silnikiem V8 i manualną skrzynią, podczas gdy europejscy rywale coraz częściej wykorzystują układy hybrydowe i automatyczne przekładnie.

Ile może kosztować Cadillac CT5-V Blackwing F1 Collector Series w Polsce

Cadillac nie podał oficjalnej ceny limitowanej wersji, jednak bazowy CT5-V Blackwing w Stanach Zjednoczonych kosztuje około 100 tys. dolarów. Biorąc pod uwagę ekskluzywny charakter Collector Series, dodatkowe wyposażenie oraz bardzo ograniczoną produkcję, realna cena może przekroczyć 150 tys. dolarów. Po przeliczeniu na złotówki, doliczeniu transportu, podatków i opłat importowych oznacza to wydatek rzędu od około 850 tys. do ponad 1 mln zł. Dla polskiego nabywcy oznacza to poziom cenowy porównywalny z Porsche 911 GT3, Mercedesem-AMG GT lub topowymi odmianami BMW M5 Touring. Roczna składka OC dla samochodu o mocy blisko 700 KM może wynosić od 2,5 do nawet 6 tys. zł w zależności od historii kierowcy i miejsca zamieszkania. Serwisowanie również nie będzie tanie. Wymiana karbonowo-ceramicznych tarcz hamulcowych może kosztować ponad 50 tys. zł za komplet, a zestaw wysokowydajnych opon Michelin Pilot Sport Cup 2 to wydatek około 12–15 tys. zł. Dostępność części eksploatacyjnych w Polsce będzie ograniczona, dlatego większość komponentów prawdopodobnie będzie sprowadzana bezpośrednio z USA.

Czy limitowany Cadillac ma szansę stać się inwestycją

Produkcja ograniczona do 26 egzemplarzy sprawia, że CT5-V Blackwing F1 Collector Series od początku powstaje jako samochód kolekcjonerski, a nie model nastawiony na wysoką sprzedaż. Historia motoryzacji pokazuje, że tak niewielkie serie często zyskują na wartości już w pierwszych latach po zakończeniu produkcji, szczególnie jeśli są powiązane z ważnym wydarzeniem sportowym. Debiut Cadillaca w Formule 1 może okazać się właśnie takim momentem. Dodatkowym argumentem pozostaje klasyczna konstrukcja z dużym doładowanym silnikiem V8 i manualną skrzynią biegów, których liczba na rynku systematycznie maleje z powodu zaostrzających się norm emisji. Dla kolekcjonera dysponującego odpowiednim budżetem zakup może być atrakcyjną lokatą kapitału. Dla kierowcy szukającego samochodu do codziennej eksploatacji znacznie rozsądniejszym wyborem pozostaną modele seryjne oferujące łatwiejszy dostęp do części, sieci serwisowej i niższe koszty utrzymania. Jeśli jednak pojawi się możliwość zakupu jednego z 26 egzemplarzy, będzie to propozycja praktycznie niepowtarzalna i niezwykle prestiżowa na światowym rynku samochodów sportowych.

Cadillac CT5-V Blackwing F1 Collector Series nie jest samochodem kupowanym z myślą o codziennej eksploatacji. Produkcja ograniczona do 26 sztuk, moc 685 KM, manualna skrzynia biegów oraz bezpośrednie powiązanie z debiutem Cadillaca w Formule 1 czynią z niego przede wszystkim obiekt kolekcjonerski. Dla inwestora lub pasjonata amerykańskiej motoryzacji może okazać się jednym z najbardziej pożądanych modeli 2026 roku, natomiast dla przeciętnego kierowcy koszty zakupu, importu i serwisowania będą zdecydowanie zbyt wysokie.

Marcin Dębowski
Jako redaktor naczelny portalu selected.pl od lat śledzę świat motoryzacji, testując i opisując samochody, które wyróżniają się designem, technologią i charakterem. W swoich tekstach stawiam na autentyczne wrażenia z jazdy, konkrety i spojrzenie na auta nie tylko przez pryzmat danych technicznych, ale przede wszystkim emocji, jakie potrafią wywołać.