
Czeska inspekcja transportowa INSID zatrzymała 8 lipca pod miejscowością Frýdek-Místek trzy ciągniki MAN TGX w wersji Euro 5, należące do dwóch firm transportowych, i w każdym z nich znalazła identycznie wyglądający emulator AdBlue. Sprawa pokazuje, jak kosztowne mogą być konsekwencje używania takich urządzeń w Czechach w porównaniu z Polską, gdzie przepisy w tym zakresie od lat pozostają nieuregulowane.
Jak przebiegała kontrola
Trzy MAN-y TGX zatrzymano około 30 kilometrów od polskiej granicy. Nowoczesne urządzenia diagnostyczne czeskich inspektorów szybko wykryły niesprawność układu SCR, odpowiedzialnego za wtrysk AdBlue, a w każdym z pojazdów znaleziono taki sam typ emulatora, czyli urządzenia pozwalającego jeździć mimo uszkodzonego wtrysku.
Powtarzalność usterki i identyczny model emulatora sugerują, że urządzenia były odpowiedzią na problemy z utrzymaniem sprawności układów SCR w starszych już ciągnikach, a nie pojedynczym, przypadkowym montażem.
Ile kosztuje jazda z emulatorem w Czechach
Według funkcjonariuszy INSID maksymalna kara finansowa dla firmy transportowej może w takiej sytuacji wynieść 100 tys. koron czeskich, czyli równowartość 18 tys. złotych. Do tego dochodzi mandat dla kierowcy w wysokości 1,5 tys. koron, czyli około 270 złotych, oraz obowiązek ponownego badania technicznego w ciągu 30 dni.
To pokazuje, że czeskie przepisy traktują korzystanie z emulatorów AdBlue jako poważne naruszenie, obciążające finansowo przede wszystkim samą firmę transportową, a nie wyłącznie kierowcę.
Jak wygląda sytuacja w Polsce
W Polsce korzystanie z emulatora AdBlue od lat pozostaje nieuregulowane w ustawie o transporcie drogowym. W efekcie polscy inspektorzy mogą nałożyć karę finansową wyłącznie na kierowcę, z tytułu kierowania niesprawnym pojazdem, a nie na firmę transportową będącą właścicielem ciągnika.
Kara dla kierowcy w Polsce najczęściej mieści się w przedziale od 500 do 1000 złotych. Podobny przypadek odnotowano na początku lipca w Olsztynie, gdzie inspektorzy WITD znaleźli emulator AdBlue w ciągniku marki Daf i ukarali kierowcę mandatem w wysokości 1000 złotych, zatrzymując przy tym dowód rejestracyjny pojazdu.
Co to oznacza dla przewoźników
Różnica w podejściu obu krajów oznacza, że polscy przewoźnicy przejeżdżający przez Czechy narażają się na znacznie wyższe koszty niż na terenie własnego kraju, jeśli ich pojazdy mają zamontowane emulatory AdBlue. Rosnąca aktywność kontrolna INSID, dysponującej nowoczesnym sprzętem diagnostycznym, może sprawić, że tego typu przypadki będą wykrywane częściej. Rosnąca liczba nowoczesnych urządzeń diagnostycznych w wyposażeniu europejskich inspekcji transportowych sprawia, że wykrywalność emulatorów AdBlue systematycznie rośnie, nawet w starszych pojazdach spełniających normę Euro 5.
















