BMW serii trzeciej w wersji coupe z nadwoziem E46 z 2000 roku to model, który u wielu miłośników motoryzacji budzi emocje nie tylko ze względu na swoje proporcje, ale również z uwagi na rosnącą rzadkość dobrze utrzymanych egzemplarzy. Właściciel tego konkretnego samochodu nie kryje, że fascynacja E46 sięga czasów szkolnych, gdy jako młody chłopak zobaczył podobne coupe i od tamtego momentu nie mógł przestać o nim marzyć. Po latach, mimo że w rękach miał już inne egzemplarze tego modelu, to dopiero trzecie podejście okazało się tym właściwym. Rejestracja z końcówką K3 to nie przypadek – to symbol wytrwałości, cierpliwości i chęci doprowadzenia do końca własnej motoryzacyjnej wizji, która dojrzewała przez lata.

Auto trafiło do właściciela jako egzemplarz w bardzo dobrym stanie blacharskim, z oryginalnym pakietem M zarówno na zewnątrz, jak i we wnętrzu. Bazowo posiadało jednostkę o pojemności 2.5 litra z rodziny M52, jednak poprzedni właściciel wykonał swap na silnik 3.0 litra M54. Choć sama jednostka była już zamontowana, wymagała sporo pracy – występowały problemy z mieszanką paliwowo-powietrzną, a układ wydechowy pozostawał fabryczny. Zmiany zaczęto od montażu kolektora wydechowego Schmiedmann, sportowych katalizatorów oraz pełnego układu wydechowego na przepustnicy wykonanej przez warsztat SpeccarGarage. Po tych zabiegach samochód trafił do strojenia u Zgrywusa, gdzie wykres pokazał moc 226 koni mechanicznych. Całość uzupełniła funkcja pop and bang aktywowana z przycisku – rozwiązanie budzące emocje, ale pozwalające w razie potrzeby zachować rozsądek w kontakcie z policją.

Z myślą o poprawie osiągów i prowadzenia zamontowano zawieszenie pneumatyczne Air Ride od Mapet, a także większe hamulce z wersji z silnikiem 3.0 litra, wyposażone w nacinane i nawiercane tarcze. Z zewnątrz samochód już fabrycznie prezentował się dobrze, ale właściciel nie poprzestał na tym – dołożył dokładkę z wersji CSL wykonaną z oryginalnego karbonu, oryginalne lusterko z modelu M3, karbonowy dyfuzor do wydechu w stylu M3, a także klapę CSL. Do listw bocznych M pakietu trafiły dokładki od Maxton Design, a nerki zostały wykonane z użyciem techniki hydrografiki, co dodatkowo podkreśliło indywidualny charakter auta.

We wnętrzu zmiany na razie ograniczają się do montażu nowego radia z ekranem oraz kierownicy obszytej skórą i alcantarą z charakterystycznym ścięciem w stylu M. Wskaźnik ciśnienia od zawieszenia umieszczony został w centralnej części kokpitu. Aktualnie samochód porusza się na felgach o szerokości 8 i 9 cali, będących tymczasowym rozwiązaniem – na nowy sezon zaplanowano montaż felg skręcanych, które lepiej oddadzą charakter auta i uzupełnią stylistykę planowanego poszerzonego nadwozia.

Codzienna jazda tym BMW to dla właściciela źródło radości. Sam moment przekręcenia kluczyka budzi emocje, a świadomość posiadania tak indywidualnego egzemplarza daje satysfakcję, której nie zapewni żaden seryjny samochód. Mimo że zawieszenie pneumatyczne pozwala na podnoszenie auta, właściciel preferuje jazdę jak najniżej – dopiero wjazd na podjazd pod dom wymusza tymczasowe podniesienie, by nie uszkodzić dokładek. Choć auto było użytkowane na co dzień, po korekcie lakieru i zabezpieczeniu ceramicznym właściciel zdecydował się ograniczyć jego użytkowanie tylko do słonecznych dni – nie z troski o stan techniczny, lecz z szacunku do efektów wieloletnich starań.

W planach jest kolejna faza zmian – pełny przód z modelu M3 obejmujący zderzak, błotniki i maskę, by pomieścić jeszcze szersze felgi. W dalszej kolejności przewidywana jest instalacja kubełkowych foteli Recaro CS w skórzanej tapicerce oraz tylnego rollbara, ponieważ samochód i tak zazwyczaj użytkowany jest w duecie. Właściciel chce również wydobyć więcej z wolnossącego silnika, planując nowe kolektory dolotowe, większą przepustnicę i dalsze prace nad osiągami. Moc nie jest celem samym w sobie – najważniejsze jest czerpanie przyjemności z jazdy i spędzanie czasu z autem, które od zawsze miało dla niego ogromne znaczenie.

Właściciel podkreśla, że każda modyfikacja niesie za sobą radość i satysfakcję, szczególnie gdy auto wzbudza zainteresowanie innych pasjonatów. To już trzecie podejście do E46 i tym razem udało się osiągnąć efekt, który z dumą można prezentować na ulicy. Dla niego życie jest zbyt krótkie, by jeździć seryjnym samochodem, dlatego nie zamierza się zatrzymywać. Każdy kolejny etap budowy to krok w stronę spełnienia motoryzacyjnego marzenia, które zrodziło się wiele lat temu, gdy jeszcze jako nastolatek zobaczył podobne auto i zakochał się w nim bez pamięci.
Zdjęcia:





