Fiat Punto drugiej generacji zadebiutował pod koniec lat 90. jako następca bardzo popularnego w Europie modelu miejskiego. Włoski producent postawił na stylistyczną świeżość, nowoczesne rozwiązania techniczne oraz poprawioną funkcjonalność względem poprzednika. Punto II szybko zdobyło uznanie zarówno wśród klientów flotowych, jak i prywatnych użytkowników. Auto dostępne było w wielu wariantach nadwoziowych i silnikowych, jednak to wersja HGT 1.8 stanowiła sportową wizytówkę całej gamy. Była to najbardziej dynamiczna odmiana, oferująca kierowcom możliwość czerpania przyjemności z jazdy w niewielkim, lekkim nadwoziu hatchbacka. Produkowana była głównie z myślą o entuzjastach sportowego stylu jazdy, którzy nie potrzebowali dużych aut, lecz oczekiwali od samochodu charakteru i emocji.

Kamil rozpoczął swoją przygodę z Punto od wersji pięciodrzwiowej z silnikiem 1.2, którą z czasem zaczął modyfikować. Pojawiły się zmiany w zawieszeniu i kołach, jednak ograniczenia wynikające ze stanu technicznego oraz braku satysfakcjonujących osiągów sprawiły, że podjął decyzję o zmianie. Wybór padł na trzydrzwiową wersję HGT z silnikiem 1.8. Auto pochodziło z Włoch i było w doskonałym stanie technicznym, bez śladów korozji, co czyniło je świetną bazą do dalszej pracy. Od początku było jasne, że pozostanie przy seryjnej specyfikacji nie wchodzi w grę. Już w 2017 roku rozpoczęły się pierwsze modyfikacje.

Inspiracje dla powstałego samochodu Kamil czerpał zarówno z motorsportu, jak i sceny show carów. Efekt końcowy miał wywoływać uśmiech za kierownicą i jednocześnie prezentować się efektownie na każdym evencie. Wiele decyzji, które podjął, było wynikiem wielogodzinnych rozważań i pracy w garażu – każdy detal miał pasować do całości i odzwierciedlać osobisty styl.

Pod maską znajduje się seryjna jednostka wolnossąca o pojemności 1.8 i mocy 131 koni. Choć nie dokonano poważnych modyfikacji mechanicznych, to wykonano porting głowicy, kolektor owinięto termoizolacją, a układ dolotowy i wydechowy zostały dostosowane do nowej wizji. Przeprowadzono również rewizję całego układu napędowego i odświeżono wizualnie wiele elementów. Efekt to mały i lekki samochód, który dzięki swojej wadze i bezpośredniemu prowadzeniu zachowuje się jak gokart. Układ hamulcowy pozostał seryjny, ale przeszedł pełną regenerację – wymieniono tarcze i odnowiono zaciski. Zawieszenie zostało zmienione na układ pneumatyczny ze skróconymi i utwardzonymi amortyzatorami oraz poprawionym mocowaniem okuć tylnej osi.

Zmiany wizualne objęły całe nadwozie – samochód został w całości odmalowany, ponieważ wcześniej, jak przystało na włoski egzemplarz, miał kilka różnych odcieni lakieru. Tylna klapa została wygładzona wraz z lotką, a na froncie pojawiła się dokładka. Całość dopełniają koła Speedline Mistral, złożone w customowej konfiguracji trzyczęściowej w rozmiarze 16 cali i szerokości 9 cali na wszystkich czterech narożnikach.


We wnętrzu zaszły równie duże zmiany. Przednie fotele to kubełkowe siedziska marki Mirco, za nimi zamontowany został rollbar Staffa, a tylna część wnętrza została zabudowana. Całość utrzymano w czerni – podsufitka, słupki i boczki zostały przerobione, tworząc jednolitą i spójną kompozycję. Dodatkowo pojawiły się wskaźniki temperatury i ciśnienia oleju oraz kontrolki systemu airride. Oświetlenie przednie to LED-y zamontowane w seryjnych soczewkach, a elektronika pojazdu opiera się nadal na seryjnym sterowniku ECU.

Mimo pneumatycznego zawieszenia, które z definicji wpływa na charakterystykę prowadzenia, auto dostarcza Kamila sporo radości z jazdy. Samochód przejeżdża rocznie około 200 kilometrów i jest obecnie formą pamiątki – ma przypominać o wieloletniej pasji i wszystkich etapach, przez które przeszedł. Choć niektóre prace – jak lakierowanie czy spawanie – zostały zlecone specjalistom, zdecydowaną większość modyfikacji Kamil wykonał samodzielnie. Nie miał większych problemów z dostępnością części, choć dziś sytuacja wygląda inaczej – coraz trudniej o dobrze zachowane egzemplarze HGT, a niektóre elementy stają się trudne do zdobycia.

Na ten moment nie ma w planach dalszych zmian. Auto osiągnęło stan, który w pełni satysfakcjonuje właściciela. Być może kiedyś wróci pomysł na drobne modyfikacje, ale na razie pozostaje ono dokładnie takie, jak miało być – spełnieniem marzenia o samochodzie, który pojawił się nawet trzykrotnie na Ultrace. Jak mówi sam Kamil, może to tylko Fiat Punto, ale dał mu wszystko, czego oczekiwał – emocje, satysfakcję i dowód, że warto realizować swoją wizję do samego końca.
Zdjęcia: Błażej Waleczek










