Fiat Seicento Young z 1999 roku to jeden z najbardziej charakterystycznych modeli miejskich końcówki lat 90. Powstał jako następca Cinquecento i bardzo szybko stał się jednym z najpopularniejszych samochodów pierwszych właścicieli w Polsce. Małe gabaryty, niskie koszty utrzymania i prosta konstrukcja sprawiły, że Seicento przez lata stało się autem kultowym na rodzimym rynku, zwłaszcza wśród młodych kierowców oraz miłośników lekkich modyfikacji. Jego prostota konstrukcyjna miała jednak jeszcze jedną zaletę – ogromny potencjał do personalizacji, co dla wielu właścicieli stało się początkiem fascynującej drogi w świecie tuningu.

Właściciel tego egzemplarza nie planował jednak żadnych zmian, gdy kupował Seicento w 2007 roku jako swoje pierwsze auto. Szukał po prostu zdrowej blacharsko sztuki na codzienne dojazdy na uczelnię i do pracy. Ostatecznie wybór padł na auto od wujka, które pozostało w rodzinie i okazało się idealnym kompromisem pomiędzy niskimi kosztami a praktycznością. Co ciekawe, mimo dostępnych alternatyw jak Punto I czy Ford Escort, decyzja o Seicento była podjęta dużo wcześniej. Pozostało jedynie znaleźć odpowiedni egzemplarz, który finalnie trafił do właściciela i został jego wiernym towarzyszem.
Inspiracja do modyfikacji narodziła się dopiero kilka lat później, kiedy właściciel trafił do Centomanii – klubu zrzeszającego miłośników Seicento i Cinquecento. W Częstochowie grupa entuzjastów regularnie spotykała się pod Tesco, a rozmowy i obserwacje aut innych klubowiczów rozpalały coraz większą chęć dalszego działania. Pierwsze zmiany były symboliczne – sprężyny obniżające i koła z Poloneza – jednak to Centozloty zmieniły wszystko. Ilość ciekawie zbudowanych aut sprawiła, że właściciel zapragnął pójść „grubiej” i rozwijać własne auto w bardziej świadomym kierunku.

Największą mechanicznie zmianą był swap z silnika 899 na jednostkę 1.2 8V z Punto, co znacząco poprawiło dynamikę auta. Do tego doszedł kolektor 4-2-1 i tłumik końcowy Asmet, które nadały Seicento żywszego charakteru. Nie było tu większych ingerencji w układ napędowy, a układ hamulcowy pozostał w konfiguracji seryjnej. Największy skok jakościowy przyniosło natomiast zawieszenie pneumatyczne od Mapeta, które zmieniło zarówno wygląd, jak i komfort jazdy. Auto unosi się i opada płynnie, a prowadzenie mimo ekstremalnej stylistyki pozostało zaskakująco stabilne.

Wizualnie samochód zachował klasyczny charakter, pozostając w pełnym, oryginalnym lakierze fabrycznym z zachowanymi seryjnymi zderzakami. Cała magia dzieje się w detalach. Na przodzie znalazły się reflektory z soczewkami bixenon, tylne lampy wymieniono na białe Carello, a całość dopełniają felgi Schmidt TH Line 13 cali w szerokościach 7 i 8 cali, które nadają autu niepowtarzalnego charakteru. To klasyczna, niskoprofilowa estetyka, która idealnie współgra z zawieszeniem na powietrzu.
Wnętrze przeszło prawdziwą metamorfozę. Deska rozdzielcza została obszyta naturalną skórą, a fotele wymieniono na Recaro z Omegi B, co zapewniło wyższy komfort i lepsze trzymanie boczne. Kanapa, boczki, słupki i podsufitka zostały wykonane w półskórze połączonej z alcantarą. Całość tworzy przytulne i eleganckie wnętrze, które kontrastuje z niewielkim gabarytem auta, ale jednocześnie podkreśla jego indywidualny charakter.

Wrażenia z jazdy są bardzo pozytywne, a właściciel podkreśla, że Seicento nadal daje mu masę radości. Zawieszenie pneumatyczne sprawia, że jazda jest komfortowa, a auto przyciąga wzrok wszędzie tam, gdzie się pojawia. Jest użytkowane wyłącznie okazjonalnie, w odpowiednią pogodę i porę roku, ponieważ ma dla właściciela szczególną wartość. Co ciekawe, Seicento wróciło do niego po 3 latach od sprzedaży – okres ten wspomina jako czas, w którym bardzo za nim tęsknił, dlatego decyzja o jego odzyskaniu była natychmiastowa.
Wyzwania związane z modyfikowaniem tego modelu zmieniały się z biegiem lat. Na początku łatwo było zdobyć części w ASO, z czasem dostępność malała, ale nadal jest możliwe zdobycie większości podzespołów. Najbliższy plan obejmuje serwis i detailing, a w dalszej perspektywie właściciel celuje w turbo dla jednostki 1.2, co otworzyłoby zupełnie nowy rozdział w historii auta.

Na koniec właściciel podkreśla, że każdy, kto zastanawia się nad modyfikowaniem Seicento, powinien po prostu zacząć działać. Warto wzorować się na gotowych realizacjach, wybrać jeden kierunek i konsekwentnie się go trzymać. Większość prac wykonuje sam, a jedyną firmą, którą z pełnym przekonaniem poleca, jest Mapet – zawieszenie od nich działa bezproblemowo od wielu lat.










