Ford Focus ST170 był w momencie swojej premiery jednym z najbardziej wyrazistych hot hatchy początku XXI wieku. Produkowany od 2002 roku jako usportowiona wersja pierwszej generacji Focusa, wyróżniał się nie tylko świetnym prowadzeniem, ale także charakterystycznym, wysokoobrotowym silnikiem 2.0 z głowicą opracowaną przez Coswortha. W czasach, gdy rynek zaczynał dopiero ponownie doceniać dynamiczne hatchbacki, ST170 stał się samochodem kultowym, a dziś jego trzydrzwiowa wersja uchodzi za doskonałą bazę do modyfikacji w klimacie stance, trackday lub street.

Dominik wybrał ten model nieprzypadkowo. Jako fan marki Ford miał już wcześniej jednego ST170, dlatego szukał kolejnego egzemplarza w bogatej wersji wyposażenia, najlepiej z fabrycznym pakietem zderzaków i lampami front. Auto kupił z myślą o tym, by stworzyć z niego stance car o wyrazistym charakterze, ale kierunek prac zmienił się jeszcze bardziej, gdy przeprowadził się do Lublina i trafił do ekipy Low Lublin. Od tego momentu zasada była już prosta: niżej, szerzej, lepiej. Do tego wszystkiego dochodzi sentyment – młodzieńcze lata spędzone w świecie wirtualnych odcinków Colin McRae Rally i niezliczone godziny za kierownicą cyfrowego Focusa.

Pod maską wciąż pracuje fabryczne 2.0 o mocy 170 KM, choć w głowie Dominika coraz mocniej kiełkuje pomysł na swap 2.5 V6 z Mondeo ST200. To jednak temat wymagający czasu i budżetu, dlatego na razie silnik pozostał bliski serii, z kilkoma istotnymi usprawnieniami. Zmieniono układ dolotowy na konfigurację z filtrem Pipercross, zainstalowano wydajniejszą pompę paliwa Samco, a cały układ wydechowy wykonano ze stali nierdzewnej, zakończony tłumikiem Supersprint. Hamulce otrzymały większe zaciski z Mondeo V6, co poprawiło wizualny efekt bez konieczności zmiany tarcz.

Zawieszenie to już zupełnie inna historia. Na przedniej osi znalazły się amortyzatory z gwintu TaTechnix, customowe camber plates, sprężyny Low Ride obniżające auto o dodatkowe 70 mm oraz poliuretanowe odboje. Przez blokowanie się wahaczy konieczne było zastosowanie nietypowych łączników stabilizatora z Daewoo Nubiry lub Lanosa. Tył to z kolei połączenie regulowanych wahaczy z Mazdy 3, amortyzatorów z Daewoo Espero, skróconych łączników stabilizatora i sprężyn… od Zetora, co zapewniło miejsce na szerokie, agresywne felgi.

Karoseria Focusa również została mocno przestylizowana, choć w duchu oryginalnej linii. Zderzaki, progi i grill pochodzą z pakietu RS Collection, a na klapie pojawił się spoiler z Focusa RS mk1. Lusterka Ganador dodają japońskiego akcentu, a przednie lampy Hella Celis z retrofitami LED nadają nowoczesnego charakteru. Z tyłu znalazły się światła In.Pro Sonar oraz clearowe trzecie światło stop firmy Hella. Dolne przeciwmgielne i światło cofania pochodzą z Blinkerhaus.

Koła to niemieckie felgi RH ZW4 o dwóch szerokościach – przód 8.5 cala, tył 10 cali, obute w opony Nankang 205/35 R18 oraz 205/40 R18. Ich spasowanie wymagało miesięcy kombinacji i… aż 10 kompletów różnych amortyzatorów, zanim udało się uzyskać idealny fitment.
Wnętrze zostało dostosowane do nowego charakteru auta. Czarny sufit, kubełkowe fotele Sparco z Focusa RS mk1 oraz boczki z tej samej wersji tworzą spójny klimat. Największą dumą właściciela jest jednak kompletny pakiet RS Collection nr 667 z 2500 egzemplarzy – aluminiowy panel tunelu środkowego, obudowa dźwigni zmiany biegów i rękojeść hamulca ręcznego. Całość uzupełnia rollbar wykonany przez Sherlock Customs.

Choć Focus wygląda imponująco, jazda nim na co dzień jest trudna. Dominik wspomina, że dwa tygodnie dojazdów do pracy były męczarnią – twarde zawieszenie, niska wysokość i konieczność omijania dziur sprawiły, że auto zdecydowanie pozostało weekendowym showcarem. Z drugiej jednak strony cały czas generuje emocje, choć w zupełnie inny sposób niż fabryczny hothatch.

Największym wyzwaniem całej budowy było zmieszczenie szerokiej, 10-calowej felgi z tyłu przy idealnym spasowaniu. Trwało to 4.5 miesiąca, pochłonęło sporo środków i zmusiło do wielu nietypowych modyfikacji. Konieczność zdobywania części tylko potęgowała trudności, zwłaszcza że silnik ST170 był produkowany przez zaledwie 2 lata.

To jednak dopiero początek. Lista przyszłych zmian ma ponad 30 podpunktów i wciąż rośnie. Dominik radzi wszystkim, by uzbroili się w cierpliwość i odpowiedni budżet, szczególnie jeśli chcą iść w bezkompromisowy static. Poleca Sherlock Customs oraz sklep Low Ride, a tych, którzy chcą zbudować coś wyjątkowego, zaprasza do Serwisu Warownego w Rykach, gdzie pracuje i może pomóc w kolejnych motoryzacyjnych wyzwaniach.
Zdjęcia: Clnsky_










