W świecie motoryzacji, gdzie komercja coraz częściej wypiera pasję, a seryjna produkcja spycha unikalność na margines, są jeszcze twórcy, którzy budują samochody z duszą. Nie z myślą o masowym odbiorcy, lecz z potrzeby serca. Jednym z takich twórców jest James Glickenhaus – ekscentryczny wizjoner, reżyser, kolekcjoner i konstruktor, który od lat realizuje swoją własną drogę, całkowicie niezależną od korporacyjnych trendów. Jego najnowsze dzieło, Glickenhaus 007S z roku 2023, to hołd dla bezkompromisowej motoryzacji. To hipersamochód, który nie próbuje nikogo naśladować. To czysta esencja wyścigowego DNA, uwięziona w dopuszczonej do ruchu drogowego formie.

Glickenhaus 007S to bezpośredni potomek prototypu startującego w klasie Le Mans Hypercar – maszyny stworzonej od podstaw z myślą o dominacji w legendarnym dwudziestoczterogodzinnym wyścigu. Nie jest to więc marketingowa kalkulacja, ani koncept stworzony do pozowania w garażach. To techniczna kontynuacja projektu torowego, przeniesiona w świat asfaltu, świateł ulicznych i drogowych ograniczeń prędkości. Tyle że ten samochód z ograniczeniami nie ma nic wspólnego.
Stylistycznie 007S to maszyna, która wygląda jak bolid z Le Mans. Niska, szeroka sylwetka o ekstremalnie opływowym kształcie przypomina pojazd z innej rzeczywistości. Długie, muskularne nadkola, potężne wloty powietrza, karbonowe skrzydło i agresywny dyfuzor nie są ozdobą – są funkcją. Każda linia nadwozia została opracowana z myślą o jak największym docisku i jak najmniejszym oporze. Aerodynamika działa tu jak żywy organizm. Przy wysokich prędkościach samochód dosłownie przykleja się do nawierzchni, a jednocześnie pozostaje zaskakująco stabilny i przewidywalny.
Karoseria wykonana w całości z włókna węglowego skrywa układ napędowy, który nie zna pojęcia kompromisu. Centralnie umieszczony silnik V8 z podwójnym doładowaniem generuje łączną moc ponad 1400 koni mechanicznych, co w połączeniu z niską masą i wyczynowym zawieszeniem czyni z 007S prawdziwego potwora. Napęd przenoszony jest na wszystkie koła, co pozwala na eksplozję przyspieszenia nawet na nierównym lub śliskim asfalcie. Przyspieszenie do 100 kilometrów na godzinę trwa poniżej 2,5 sekundy, a prędkość maksymalna przekracza 350 kilometrów na godzinę. To jednak nie liczby robią największe wrażenie. To wrażenia, jakie daje jazda.
Glickenhaus 007S prowadzi się jak prawdziwy samochód wyścigowy. Kierowca czuje każdy centymetr drogi, każdy uślizg, każde przeciążenie. Układ kierowniczy jest bezpośredni, zawieszenie twarde, ale niewiarygodnie responsywne. Hamulce węglowo-ceramiczne zatrzymują auto w miejscu z brutalną skutecznością. Systemy elektroniczne wspierają kierowcę, ale nigdy nie odbierają mu kontroli. Glickenhaus postawił na analogowe emocje wspomagane precyzyjnie dobraną technologią. To maszyna dla tych, którzy nie boją się czuć. Dla tych, którzy nie chcą być tylko pasażerami w cyfrowym świecie, lecz aktywnymi uczestnikami jazdy.
Kabina 007S to połączenie torowego minimalizmu z luksusem, który nie rzuca się w oczy, ale daje o sobie znać w detalach. Fotele kubełkowe z karbonową strukturą zapewniają doskonałe trzymanie boczne, a deska rozdzielcza została zaprojektowana w duchu funkcjonalnego piękna. Kierownica wzorowana na wyścigowych prototypach, cyfrowe wskaźniki, wykończenia z Alcantary i anodowanego aluminium – wszystko to tworzy atmosferę kabiny bolidu, do którego dorzucono odrobinę cywilizowanego komfortu. Nie ma tu multimedialnych rozpraszaczy, nie ma zbędnych ozdobników. Jest koncentracja. Jest kierowca. Jest droga.
Glickenhaus 007S powstaje w ograniczonej liczbie egzemplarzy. Każdy z nich budowany jest ręcznie, z udziałem właściciela na każdym etapie projektu. Nie ma dwóch identycznych samochodów. Każdy jest wyrazem indywidualnej wizji, marzenia o połączeniu torowego doświadczenia z codzienną eksploatacją. A choć słowo „codzienna” w przypadku tej maszyny brzmi jak żart, to 007S posiada homologację drogową i może legalnie poruszać się po ulicach. Widok tej maszyny w lusterku wstecznym przypomina zbliżającą się rakietę. A dźwięk silnika V8, ryczący jak rozjuszony lew, na długo zostaje w pamięci.
Znaczenie Glickenhaus 007S wykracza daleko poza jego parametry. To manifest niezależnej myśli, dowód, że wciąż można tworzyć samochody z pasji, nie oglądając się na trendy i korporacyjne algorytmy. To opowieść o tym, że duch Le Mans nie musi być zamknięty za bramą toru. Może żyć na zwykłych drogach. Może być na wyciągnięcie ręki. A w rękach Glickenhausa – zyskać formę, która inspiruje, porusza i budzi szacunek.