Honda Civic VIII generacji, znana szerzej jako „UFO”, zadebiutowała w 2005 roku i natychmiast wzbudziła kontrowersje swoim futurystycznym designem. To właśnie ta nietypowa stylistyka – ostra linia maski, dzielona tylna szyba oraz nowoczesne wnętrze z cyfrowym zestawem wskaźników – wyróżniała ją na tle konkurencji. Wersja Type R, oznaczona symbolem FN2, trafiła na rynek europejski jako trzydrzwiowy hatchback z charakterystycznym, wysokoobrotowym silnikiem K20Z4 i sportowym zestrojeniem zawieszenia. Choć przez wielu purystów była krytykowana za belkę skrętną z tyłu zamiast wielowahaczowego zawieszenia, model ten zyskał rzeszę fanów dzięki niepowtarzalnemu charakterowi i możliwościom modyfikacji.

Dla Łukasza wybór tego modelu był naturalną kontynuacją motoryzacyjnej pasji, zapoczątkowanej przez jego pierwszą Hondę – Civica V generacji w wersji EG4. To właśnie sentyment do japońskiej motoryzacji i chęć powrotu do korzeni skłoniły go do zakupu kolejnej Hondy. W grę wchodził jeszcze Nissan 350Z, jednak finalnie to Civic okazał się rozsądniejszym wyborem pod względem budżetowym, zachowując jednocześnie potencjał do modyfikacji.

Początkowo auto miało pełnić funkcję codziennego środka transportu, jednak z czasem, jak to często bywa, zmieniło się wszystko. Inspiracje Łukasz czerpał z internetowych forów, ale finalna koncepcja auta to w pełni jego autorska wizja. Na początku planował tylko drobne zmiany, mające na celu delikatne podniesienie mocy, jednak z czasem apetyty rosły, a każda modyfikacja pociągała za sobą kolejne.

Pod maską auta znajdował się od początku seryjny silnik K20Z4, jednak przeszedł on trzy etapy ewolucji. Pierwsza wersja to lekko zmodyfikowany setup z dolotem i zmienionymi kolektorami – dolotowym i wydechowym. Kolejnym krokiem była koncepcja typu Frankenstein, łącząca blok silnika 2.4 z głowicą 2.0. Ostatecznie jednak zdecydowano się na powrót do jednostki K20Z4, do której dołożono turbosprężarkę.
Początkowo wybór padł na turbo KD04, jednak jego charakterystyka pracy okazała się zbyt toporna – moment pojawiał się zbyt późno, co wpływało na frajdę z jazdy. Dlatego zamontowano turbosprężarkę BorgWarner pochodzącą z Mercedesa A45 AMG. Na aktualnym setupie, przy doładowaniu 0.8 bara i niepełnej mapie, auto generuje 311.5 KM i 342.3 Nm. Co istotne, pomiar został wykonany na hamowni znanej z dość pesymistycznych wskazań – realna moc może być nawet o 40-50 KM wyższa.
Układ napędowy pozostał niemal seryjny, jednak skrzynia biegów została rozebrana, by zamontować szperę oraz dłuższy szósty bieg, który poprawia komfort jazdy w trasie. Układ hamulcowy przeszedł metamorfozę – początkowo zastosowano zaciski Brembo czterotłoczkowe, jednak docelowo zastąpiono je zestawem z Porsche, konkretnie modelami ZL17 i ZR17 – sześciotłoczkowymi zaciskami współpracującymi z tarczami o średnicy 350 mm. Za trakcję odpowiada zawieszenie gwintowane.

Równie dużo uwagi poświęcono aspektom wizualnym. Auto początkowo zostało oklejone w kolorze szarej satyny, z dodatkiem pakietu Mugen obejmującego zderzaki, grill i błotniki. Z czasem jednak przyszedł czas na większą metamorfozę – całość pokryto folią w kolorze gloss Miami Blue, dołożono bodykit wykonany według autorskiego pomysłu, który powstał w technologii druku 3D i został częściowo pokryty karbonem. Przedni pas w całości otrzymał wykończenie z włókna węglowego.
Felgi to Work Wheels Meister L1 Matte Carbon, sprowadzone specjalnie z Japonii. Przód to felgi o rozmiarze 19×11.5 z offsetem -19 i oponami Yokohama Advan Neova AD09 w rozmiarze 265/35. Tył jest jeszcze bardziej imponujący – felgi 19×14 z offsetem 0 i oponami w rozmiarze 325/30. Zmieszczenie tak szerokich kół wymagało wielu przeróbek – cięcia, spawania i dopasowywania nadkoli.

Wnętrze auta na razie pozostało w większości seryjne, choć dokonano kilku zmian. Kierownica została wymieniona, dodano zegary wskazujące temperaturę oleju, cieczy chłodzącej oraz sondę EGT. Podsufitka została obszyta na czarno, co nadało wnętrzu bardziej spójnego charakteru.
Z punktu widzenia elektroniki zamontowano sterownik ECU Master Classic, który pozwala na pełną kontrolę nad parametrami pracy silnika. Przednie lampy zostały zmodyfikowane – dołożono podwójne soczewki, a tylna część auta otrzymała dodatkowe światło stopu w spoilerze.
Łukasz przyznaje, że jest zadowolony z obecnego stanu auta – poprawiło się prowadzenie, osiągi są więcej niż satysfakcjonujące, a wygląd sprawia, że samochód przyciąga spojrzenia. Civic służy mu jako codzienny środek transportu, z wyjątkiem miesięcy zimowych, kiedy pozostaje w garażu.
Zmian względem wersji fabrycznej jest bardzo wiele – praktycznie każdy element został zmodyfikowany. Największym wyzwaniem było jednak dopasowanie kół do karoserii – ilość pracy włożonej w dostosowanie nadkoli, spasowanie felg i zachowanie funkcjonalności samochodu była ogromna. Mimo to, Łukasz nie zamierza się zatrzymywać. Kolejne modyfikacje w przygotowanu. Planuje dopracowanie wizualne nadwozia, kolejne modyfikacje zawieszenia, a w dalszej perspektywie – montaż skrzyni DSG lub przerobienie auta na napęd na cztery koła.
Dla wszystkich, którzy myślą o podobnych modyfikacjach, Łukasz ma jedną radę – nie poddawać się i nie ograniczać. W jego przypadku wszystkie przeróbki zostały wykonane samodzielnie, a jedyną osobą, której zlecił bardziej zaawansowane prace – w tym strojenie i doprowadzenie wiązki silnika do porządku – był Dr Fox z Ralfi Garage. Cała reszta to efekt własnej pracy, determinacji i wyobraźni, która, jak mówi, jest jedynym ograniczeniem.
Zdjęcia: freshkiwishots





