Honda Integra Type R DC2

Honda Integra Type R DC2 to samochód, który w historii motoryzacji sportowej zajmuje miejsce absolutnie wyjątkowe – i to nie ze względu na moc, bo 197 KM z wolnossącego 1.8 litra nie robi dziś oszałamiającego wrażenia na papierze, lecz ze względu na coś, czego żadna specyfikacja techniczna nie jest w stanie w pełni oddać: stopień zaangażowania, jaki oferuje w prowadzeniu. Produkowana od 1995 do 2001 roku, DC2 była autem stworzonym przez inżynierów Hondy z 1 myślą przewodnią – zbudować najlepiej prowadzący się przednionapędowy samochód na świecie. Silnik B18C w wersji Type R, z układem VTEC aktywowanym przy 5900 obrotach na minutę i limiterem ustawionym na 8400, dawał charakter jazdy nieporównywalny z niczym innym w tej klasie. Krótka skrzynia biegów, ograniczony dyferencjał poślizgu, wyregulowana geometria zawieszenia z fabrycznie ujemnymi kątami camber, wzmocnione punkty spawów nadwozia i usunięcie wszystkich zbędnych elementów prowadzących do redukcji masy – to filozofia, która sprawiła, że Integra Type R stała się autorytetem na torach całego świata i ukochanym obiektem dla pokoleń entuzjastów japońskiej motoryzacji. Dziś egzemplarze DC2 w dobrym stanie są przez kolekcjonerów traktowane jak inwestycja i skarb jednocześnie, a ceny na rynku wtórnym dawno przestały odzwierciedlać wiek tego samochodu.

Paweł ma w garażu 4 Hondy z lat 90. – i jest to liczba, która mówi o jego stosunku do tej marki więcej niż jakikolwiek opis. Przez lata miał ich 15 – i ta liczba mówi jeszcze więcej. Integra Type R DC2 z 1999 roku trafiła do niego w 2018 roku, znaleziona w atrakcyjnej cenie niedaleko miejsca zamieszkania. Stan zastany był, delikatnie mówiąc, nieoryginałny: duże felgi, tuningowe tylne lampy, naklejki firmowe na drzwiach i ogólna stylistyka rodem z filmów serii Fast and Furious. Paweł przywrócił auto do stanu fabrycznego – zachowując kolor, który poprzedni właściciel nałożył z palety Hondy, a Paweł potocznie nazywa Milką ze względu na charakterystyczny odcień fioletu. A potem zaczął przekształcać je w coś zupełnie innego i znacznie bardziej świadomego kulturowo.

Inspiracją jest Kanjozoku – japońska subkultura uliczna wywodząca się z Osaki, gdzie nocne wyścigi na obwodnicy Kanjo były przez lata elementem folkloru motoryzacyjnego, a Honda Civic i Integra były ulubionymi narzędziami uczestników tej kultury. Charakterystyczne zderzaki, klatki bezpieczeństwa, naklejki wyścigowych ekip i lekko ksenofobiczny szyk aut opartych na czystej mechanice bez elektronicznych wspomagań – to właśnie ten duch Paweł chciał przenieść na własny egzemplarz, w wersji light, bez przesadnej liczby naklejek. Cel był konkretny: zbicie masy, usunięcie wszystkiego z tylnej części auta i złapanie klimatu japonek z lat 80. z Osaki.

Silnik B18C6 pozostał seryjny – i jest to decyzja, która wymaga pewnego wyjaśnienia. Integra Type R z silnikiem B18C to auto, przy którym trudno powiedzieć, że fabryka zostawiła coś niedokończonego. Dolot Simota i końcowy wydech przelotowy to modyfikacje poprawiające brzmienie i przepływ bez naruszania charakteru jednostki. Skrzynia biegów, zawieszenie i hamulce pozostały fabryczne – bo, jak Paweł mówi wprost, właściwości fabryczne są na takim poziomie, że póki co nie ma potrzeby na zmiany. To ocena rzadka i świadcząca o głębokiej znajomości auta.

Koła to fabryczne lekkie felgi aluminiowe japońskiej firmy Enkei – montowane oryginalnie w DC2 – opięte oponami Yokohama Advan w rozmiarze 195/55/15 w wersji semislick. To połączenie zachowujące oryginalność przy jednoczesnym podniesieniu przyczepności do poziomu, który na krętej drodze zmienia charakter prowadzenia. Przedni zderzak to zmodyfikowana jednostka z dokładką o nieznanym dokładnie pochodzeniu – za każdym razem gdy Paweł wrzucał zdjęcie na forum lub media społecznościowe, pojawiało się to samo pytanie: skąd jest ten zderzak? Sam nigdy nie widział identycznego frontu w innej DC2.

Wnętrze przeszło demontaż tylnej części: kanapa i półki wyleciały, robiąc miejsce dla powietrza i pozwalając na redukcję masy zgodnie z Kanjozoku’ową filozofią odchudzania auta ze wszystkiego, co niepotrzebne. Z przodu sportowe fotele kubełkowe Recaro z wzmocnionymi szwami spawalniczymi nadwozia tworzą przestrzeń, w której nie ma nic zbędnego – bo w DC2 po to właśnie chodzi.

Za kierownicą Integra Type R Pawła jest autem, które broni się samo bez jednej dodatkowej modyfikacji. Wrażenia z jazdy pozostają na wysokim poziomie – jak mówi właściciel, modyfikacji stricte jezdnych nie stosował, bo fabrycznie Integra jest świetnie zestrojona i żadna interwencja nie jest potrzebna. Auto używane okazjonalnie, wyłącznie przy dobrej pogodzie, co przy kolektorskim egzemplarzu o takim charakterze jest podejściem jak najbardziej właściwym.

Na agendzie czeka już kolejna Honda – Civic 6. generacji w fazie wstępnej. Bo 4 Hondy w garażu to jak widać nie jest punkt docelowy, lecz aktualny stan.

Rada Pawła jest prosta i szczera: robić modyfikacje według własnego serca i własnego oka, nie zważając na to, czy innym będzie się to podobać. Nawet jeśli ktoś wymyśli coś nieoczywistego – ważne, żeby podobało się właścicielowi. Do starych Japończyków – japońskie części. Nie są tanie, ale innych godnych nie ma.

Tik tok https://www.tiktok.com/@hondoza_garage?_r=1&_t=ZN-963WvVGONs7

Intagram: https://www.instagram.com/hondoza_garage?igsh=ZTBsdXR2MXA5MXV2

YouTube: https://youtube.com/@pablo01ncd?si=JuMNzPHdv_xMep1W

Facebook:https://www.facebook.com/share/16tPircR6A/

Marcin Dębowski
Jako redaktor naczelny portalu selected.pl od lat śledzę świat motoryzacji, testując i opisując samochody, które wyróżniają się designem, technologią i charakterem. W swoich tekstach stawiam na autentyczne wrażenia z jazdy, konkrety i spojrzenie na auta nie tylko przez pryzmat danych technicznych, ale przede wszystkim emocji, jakie potrafią wywołać.