Lexus GS trzeciej generacji to model, który w połowie lat 2000 bardzo wyraźnie zaznaczył obecność marki w segmencie sportowych limuzyn klasy średniej. Generacja oznaczona kodem S190 zadebiutowała w 2005 roku i była pierwszym GS-em zaprojektowanym w duchu nowej filozofii stylistycznej Lexusa, z ostrzejszymi liniami i bardziej dynamiczną sylwetką. Samochód od początku stawiał na połączenie komfortu znanego z większych modeli z prowadzeniem, które miało konkurować z niemieckimi rywalami. Wersje z wolnossącymi jednostkami V6 uchodziły za wyjątkowo trwałe, a jakość wykonania wnętrza do dziś jest jednym z powodów, dla których te auta wciąż cieszą się dużym uznaniem.

Egzemplarz Łukasza to Lexus GS 300 z 2006 roku w wersji Prestige. Wybór tego modelu nie był oczywisty, ponieważ początkowo szukał następcy Mitsubishi Galanta z 2002 roku i długo wahał się pomiędzy Kią Optimą a Lexusem. Decydująca okazała się jazda próbna w okolicy, która całkowicie zmieniła jego podejście do tematu. Po pierwszych kilometrach było jasne, że inny samochód nie wchodzi w grę. Założenie było proste, silnik nie musiał być topową wersją, bo nawet najsłabsza jednostka w tym modelu oferuje 250 KM, co w zupełności wystarcza do codziennej jazdy. Początkowe obawy dotyczyły kosztów utrzymania, jednak od momentu zakupu w 2019 roku samochód nie sprawił ani jednego problemu technicznego, co tylko potwierdziło opinię o niezawodności tej konstrukcji.

Auto trafiło do Łukasza jako całkowicie seryjny egzemplarz, ale jak sam przyznaje, w jego przypadku seria nigdy nie trwa długo. Z czasem zaczął kompletować elementy, które wpadły mu w oko, nie zdając sobie początkowo sprawy, jak trudna jest dostępność części akcesoryjnych do tego modelu. Wiele elementów zaczęło trafiać do auta bezpośrednio z Japonii. Najpierw pojawiły się owiewki, później tylne lampy oraz halogeny w zderzak, które okazały się bardzo drogim i skomplikowanym tematem. Kierunek zmian nie był z góry zaplanowany, ponieważ stworzenie limuzyny z wyczuciem smaku wymaga czasu i cierpliwości, a wiele decyzji dojrzewało stopniowo.

Pod maską pracuje jednostka 3.0 V6 3GR-FSE, która do dziś pozostała w pełni seryjna. Łukasz przyznaje, że informacji na temat tuningu tego silnika jest niewiele, dlatego na razie postawił na niezawodność. Przez moment pojawił się pomysł montażu 2JZ, który był remontowany od zera, jednak finalnie trafił on do Lexusa GS drugiej generacji. Układ wydechowy został zmieniony częściowo i na ten moment obejmuje tylne puszki wykonane przez firmę Yakato. Układ hamulcowy to zestaw 4-tłoczkowy, który został odnowiony z myślą o przyszłości, a w planach jest swap na 8-tłoczki oraz dalsze modyfikacje w tym obszarze. Zawieszenie przez długi czas opierało się na gwincie BC Racing, jednak z czasem pojawiła się decyzja o przejściu na pneumatykę. Aktualnie auto stoi na amortyzatorach powietrznych z prostym systemem sterowania, który z czasem będzie jeszcze rozwijany.

Zmiany wizualne są bardzo rozbudowane, choć na pierwszy rzut oka mogą nie być oczywiste. Cały przód został przebudowany na wersję poliftową wraz z najnowszym wypustem grilla. Do tego doszła dokładka z wersji sportowej, na którą Łukasz polował przez 2 lata. Przednie lampy zostały całkowicie rozebrane, polakierowane, wyposażone w nowe klosze oraz soczewki biledowe z funkcją zmiany koloru, a wszystkie prace wykonane zostały własnoręcznie. Lusterka pochodzą z wersji poliftowej, tylne listwy mają zmieniony napis na Prestige. Tylne lampy pochodzą z wersji USA lub Japonii i świecą również w klapie, a wszystkie boczne znaczki zostały wymienione na elementy z wersji hybrydowej. Halogeny to ciekawostka, ponieważ są soczewkowe z ksenonem i funkcją świateł dziennych. Dodatkowo pojawiła się charakterystyczna antena parkingowa znana w Japonii jako obrysówka zderzaka. Progi boczne pochodzą od firmy TTE, a tylny dyfuzor został wykonany samodzielnie. Spojler został delikatnie zmodyfikowany względem fabrycznej formy. Felgi to oryginalne Lenso o szerokości 8.5 cala, obute w opony 245/30.

Z czasem samochód zaczął naturalnie ewoluować w stronę stylu VIP. Choć GS nie jest tak dużą limuzyną jak LS, mniejszy VIP również ma swój urok. We wnętrzu wymienione zostało całe oświetlenie na białe, a było to ponad 100 punktów świetlnych. Dekory były zmieniane kilkukrotnie, aż w końcu osiągnęły docelową formę. W planach pozostaje jeszcze kierownica dobrana kolorystycznie, gałka zmiany biegów w klimacie PRL, rzadki schowek na okulary, firanki oraz stoliki VIP wykonane własnoręcznie. Wnętrze uzupełniają różne gadżety z epoki zbliżonej do rocznika auta, a poszukiwania kolejnych detali wciąż trwają.

Samochód jest użytkowany na co dzień, jednak głównie w ciepłe dni, bez soli i śniegu. Po wprowadzonych zmianach komfort nie jest już na poziomie seryjnym, ale nadal pozwala na spokojną jazdę. Największym problemem w przypadku tego modelu pozostaje dostępność części innych niż oryginalne, co często wymusza samodzielne prace i niestandardowe rozwiązania. Auto nie jest uznawane za skończone, a w najbliższym czasie planowane jest skanowanie 3D i przygotowanie kolejnych dodatków, być może jeszcze w tym sezonie. Łukasz podkreśla, że w jego przypadku takie samochody nigdy nie są zamkniętym rozdziałem, zwłaszcza że równolegle pracuje nad innymi autami. Jego rada jest prosta, w tym modelu albo idzie się na całość, albo nie ma to sensu, a jeśli chodzi o warsztatowe wsparcie, z uśmiechem poleca samego siebie, bo na co dzień również pracuje w branży.





