Mazda RX-8 pojawiła się na rynku w 2003 roku jako bezpośrednia następczyni RX-7, ale w zupełnie innym wydaniu. Zamiast klasycznego coupe pojawiło się czterodrzwiowe nadwozie z charakterystycznymi, przeciwstawnie otwieranymi tylnymi drzwiami, co nadało jej futurystyczny charakter. Było to auto, które miało łączyć sportowe ambicje z codzienną użytecznością, a jego największym wyróżnikiem pozostał silnik Wankla – lekki, wysokoobrotowy i unikalny w świecie motoryzacji. Wersja High Power Revolution oferowała 241 KM i należała do najmocniejszych wariantów tego modelu, co już w momencie premiery czyniło ją jedną z najciekawszych propozycji japońskich sportowych aut początku XXI wieku.

Mariusz kupił Mazdę w 2015 roku, kierując się jej ponadczasową linią, unikalnością oraz faktem, że na polskich drogach było ich wówczas bardzo niewiele. Początkowo nie planował żadnych większych modyfikacji, a RX-8 miała być lekkim weekendowym autem, wyróżniającym się co najwyżej swoim charakterem, a nie mocą czy agresywną stylistyką. Jednak jak to często bywa, czas i inspiracje – szczególnie te z Dalekiego Wschodu – sprawiły, że wizja zaczęła rosnąć, aż w końcu przekształciła się w coś znacznie bardziej ambitnego.
Pierwszym poważnym momentem zwrotnym była awaria seryjnego silnika po roku użytkowania. Decyzja o swapie była szybka, choć kierunek nieoczywisty – wybrano jednostkę 1.8 turbo, która dała nowe życie RX-8. Auto trafiło do warsztatu w Kołobrzegu, prowadzonego przez kolegę Mariusza, który niestety zginął w wypadku właśnie takim samym modelem. Ten etap zapisał się emocjonalnie i technicznie w historii auta, bo to tam zaczęła się prawdziwa droga modyfikacji. Osiągi rzędu 430 KM dawały ogrom radości, ale jak to bywa wśród pasjonatów – pojawiła się chęć zrobienia czegoś więcej.

Inspiracja przyszła z ulicy. Kolega jeżdżący identyczną RX-8 zaszczepił pomysł, który w świecie tuningu uchodzi za odważny, kosztowny i prestiżowy – swap na 2JZ. Tak RX-8 trafiła do warsztatu Horse Power w Bochni, gdzie rozpoczęła się kompletna transformacja. Silnik z Lexusa IS300 został rozebrany do ostatniej śrubki i złożony na nowo na kutych tłokach Wiseco, korbach z GTE, wałkach rozrządu BC, wzmocnionym osprzęcie i turbosprężarce Garrett G30/900. Wydech wykonano w pełni na zamówienie jako 3-calowy aktywny układ z klapami, a dolot zaprojektowano również jako 3-calowy, zakończony dużym intercoolerem. Wtryski Bosch 980 cc, skrzynia 8HP70 z BMW oraz dyfer z Nissana 350Z dopełniły zestawu stworzonego do ogromnej mocy.

Aktualnie RX-8 generuje 623 KM i 740 Nm, a Mariusz podkreśla, że to jeszcze nie koniec. Zawieszenie ISC Sport zostało wykorzystane jako baza do pneumatyki przygotowanej przez DB Tuning Wrocław, wszystkie wahacze zostały wymienione na regulowane, a układ hamulcowy z przodu pochodzi z Maserati i opiera się na 6-tłoczkowych zaciskach.
Jednak sama moc nie wystarcza, by przenieść ją na asfalt. Dlatego auto otrzymało szeroki bodykit Rocket Bunny, który umożliwił montaż szerokich kół i zagwarantował odpowiedni fitment. Na tylnej klapie pojawił się ducktail, na przodzie splitter, a nowa maska znacząco poprawiła odprowadzanie ciepła. Kolor pozostał seryjny, bo jak mówi właściciel – wciąż mu się podoba i nie widzi potrzeby zmian. Koła to JR SL2 w rozmiarach 11 cali z tyłu i 9.5 z przodu, obute w Michelin Pilot Sport Cup 2, które zapewniają zarówno jazdę codzienną, jak i dobrą przyczepność na torze.

Po tak ogromnych zmianach pojawiła się również nowoczesna elektronika. Sterownik silnika to ECU Master EMU Black, sterownik skrzyni – TCU Turbo Lamik. W firmie DriftShop.pl zamontowano wyświetlacz centralny Dash 7, który w czasie rzeczywistym monitoruje wszystkie parametry silnika i skrzyni. Największą rewolucją okazał się jednak system Race TCS V2, który znacząco poprawił trakcję. Mariusz wspomina, że bez niego często tracił przyczepność nawet przy 150–170 km/h.

Jazda tą RX-8 to dla właściciela przeżycie, które za każdym razem wywołuje ciarki, a u pasażerów często bezdech. W porównaniu do serii jest głośniej, agresywniej i znacznie szerzej, ale właśnie to nadaje jej charakter. Trudności, które pojawiały się po drodze, były ogromne – części, warsztaty, tunerzy, kolejne wyzwania i poprawki to stała część tej historii. Jednak jak podkreśla Mariusz, w świecie pasjonatów są ludzie, do których zawsze chce się wracać, oraz tacy, których lepiej omijać szerokim łukiem. RX-8 wciąż nie jest skończona, bo pomysły nie przestają się pojawiać.





