
Na światowych giełdach paliwowych nie ma już śladu po niedawnych spadkach cen ropy naftowej. W środę baryłka ropy Brent zdrożała o 3,59 procent do 87,11 dolara, a West Texas Intermediate o 3,34 procent do 81,91 dolara, po tym jak na Bliskim Wschodzie wybuchła nowa fala walk, grożąca przerwami w dostawach surowca z regionu.
Co wywołało gwałtowny wzrost cen ropy
Wzrost notowań nastąpił po trzech sesjach wyprzedaży, w trakcie których Brent tracił nawet 16 procent wartości. Zwrot cenowy wywołał wybuch nowych walk na Bliskim Wschodzie, co rzuca cień na wcześniejsze wysiłki dyplomatyczne mające zakończyć trwający od kilku miesięcy konflikt w regionie.
Siły zbrojne USA i Arabii Saudyjskiej przeprowadziły we wtorek uderzenia przeciwko wspieranym przez Iran ugrupowaniom na terytorium Iraku, jak poinformowało Dowództwo Centralne USA. Eskalacja natychmiast przełożyła się na notowania surowca na giełdach paliwowych.
Co dalej z polityką OPEC+
Grupa producentów ropy z kartelu OPEC+ planuje ratyfikować porozumienie o zwiększeniu wrześniowej kwoty dostaw ropy o 188 tys. baryłek dziennie, choć plan może jeszcze ulec zmianie w zależności od rozwoju sytuacji na rynku, jak przekazali maklerom delegaci uczestniczący w rozmowach.
Wrześniowe zwiększenie kwoty dostaw może zakończyć etap podwyżek produkcji przez sojusz OPEC+, ponieważ jego członkowie nie planują dalszych podwyżek produkcji do końca tego roku. Analitycy przypominają, że wojna na Bliskim Wschodzie zmusiła kluczowych producentów ropy z regionu do ograniczenia wydobycia i eksportu surowca.
Co pokazują dane o zapasach ropy
Według danych amerykańskiego API zapasy ropy w hubie Cushing spadły o 300 tys. baryłek w ubiegłym tygodniu. Jednocześnie zapasy benzyny wzrosły o 900 tys. baryłek, a paliw destylowanych o 400 tys. baryłek.
Uczestnicy rynku uważnie śledzą też zbliżające się wirtualne spotkanie krajów sojuszu OPEC+, zaplanowane na 2 sierpnia, które może przynieść kolejne decyzje wpływające na globalne ceny surowca.
















