Nissan 200SX generacji S13 to jeden z tych modeli, które na przełomie lat 80 i 90 zdefiniowały japońską motoryzację sportową na długie dekady. Samochód zadebiutował w 1988 roku jako następca serii S12 i bardzo szybko stał się ikoną dzięki lekkiej konstrukcji, tylnemu napędowi oraz turbodoładowanym silnikom, które oferowały ogromny potencjał do modyfikacji. To właśnie S13 zapoczątkowało legendę rodziny Silvia i 200SX, która później rozwinęła się w kolejnych generacjach S14 i S15, szczególnie cenionych w świecie driftu. Dziś S13 jest pełnoprawnym klasykiem, a zadbane egzemplarze stają się coraz trudniejsze do znalezienia, zwłaszcza w oryginalnych wersjach europejskich i brytyjskich.

Egzemplarz Marcina to Nissan 200SX S13 z 1989 roku w specyfikacji na rynek Wielkiej Brytanii, fabrycznie wyposażony w silnik CA18DET. Miłość do tego modelu zaczęła się u niego już w dzieciństwie, ale prawdziwa historia z tym autem rozwinęła się wiele lat później, kiedy na dłużej wyjechał do Szkocji. Około roku po przeprowadzce do Wielkiej Brytanii spełnił swoje motoryzacyjne marzenie, kupując złotego S13 za 750 funtów. Samochód został znaleziony na ebayu w Londynie, miał jedno zdjęcie zrobione pod drzewem i niewiele informacji, ale decyzja zapadła błyskawicznie. Auto zostało dostarczone do Aberdeen, gdzie Marcin wtedy mieszkał, i bardzo szybko stało się częścią jego codziennego życia.

S13 było wyposażone w automatyczną skrzynię biegów, co paradoksalnie uchroniło je przed intensywną eksploatacją, choć blacharsko pozostawiało sporo do życzenia. Mimo to bez większych problemów przechodziło brytyjskie przeglądy techniczne i dawało się normalnie użytkować. Pracując wtedy jako mechanik, Marcin zdecydował się na konwersję na manualną skrzynię biegów i od tego momentu Nissan służył mu absolutnie do wszystkiego. Dojazdy do pracy oddalonej o 30 km, codzienne zakupy, długie trasy, wyjazdy z rodziną, zwiedzanie zamków, holowanie i ratowanie samochodów znajomych, a nawet bardzo trudny moment w życiu, kiedy po wypadku w pracy niemal stracił palce w lewej dłoni. Wbrew opiniom o awaryjności tego modelu, S13 bez problemu dowoziło go wtedy do domu, do szpitala i z powrotem, stając się czymś znacznie więcej niż tylko środkiem transportu.

Ten okres zakończył się w momencie, gdy wypadek w pracy skłonił Marcina do zmiany życiowych planów i rozpoczęcia studiów. Sprzedaż auta była koniecznością, a złoty Nissan odjechał w stronę Glasgow. Zostały jedynie wspomnienia i kilka zdjęć, do których co jakiś czas wracał. Choć później pojawiło się inne granatowe S13 kupione już w Polsce, to myślami zawsze wracał do tego pierwszego, zmęczonego, ale wyjątkowego egzemplarza.
Przełom nastąpił w marcu 2025 roku, kiedy z czystej ciekawości Marcin zajrzał na swoją starą skrzynkę mailową, wpisał hasło „nissan” i posortował wiadomości od najstarszych. Wśród nich znalazł kilka maili sprzed lat ze zdjęciami sprzedawanego auta. Jeden adres mailowy zwrócił jego uwagę i zupełnie spontanicznie napisał krótką wiadomość z pytaniem, czy odbiorca nie wie, co stało się z tym samochodem. Odpowiedź przyszła po 2 godzinach i była jak spełnienie nierealnego marzenia. Okazało się, że to właśnie ten człowiek kupił wtedy S13 i do dziś je posiada, choć od 6 lat stało nieużywane na podjeździe u jego mamy.

Zdjęcia, które Marcin dostał, pokazywały prawdziwą kapsułę czasu. Samochód stał dokładnie tam, gdzie wskazywały Mapy Google. Decyzja była natychmiastowa. Cena została ustalona na 2000 funtów, dokładnie tyle, ile nowy właściciel zapłacił dekadę wcześniej. Bez wahania został kupiony bilet lotniczy, zorganizowana laweta i rozpoczęła się podróż po auto. Nissan był w bardzo złym stanie technicznym, nieodpalany od lat, zawinięty w pokrowiec. Po drodze doszło do uszkodzenia szyby i szyberdachu, który ostatecznie nigdy nie został zamontowany ponownie, co paradoksalnie uchroniło wnętrze przed korozją. Blacharka, silnik i praktycznie każdy element wymagał pracy, ale w środku wciąż było to samo radio, ta sama wycieraczka i nawet ta sama plama w bagażniku, która powstała kiedyś po rozlanych zakupach z Lidla.
Pierwsze uruchomienie po latach zajęło około 3 godzin walki z elektryką i silnikiem, który wyglądał jak rafa koralowa. Mimo wszystko CA18DET ożył i samodzielnie wyjechał z miejsca, w którym stał przez lata. Dzień później samochód trafił na lawetę i wrócił do Polski. Tam został doprowadzony blacharsko do stanu umożliwiającego rejestrację i bezpieczną jazdę, a następnie otrzymał silnik po remoncie, z poprawioną głowicą i spływami oleju, co przywróciło mu niezawodność.

Obecnie pod maską pracuje CA18DET, który w tej konfiguracji znacząco odbiega od seryjnych 168 KM. Jednostka została wcześniej zmodyfikowana i zarządzana przez rzadki komputer Turbonoz Stage 2, będący rozwinięciem rozwiązań Horsham. Turbo T28 z S14 ustawione na 1 bar, duży intercooler, wydajna pompa paliwa oraz dopracowane strojenie pozwalają osiągnąć około 290 KM i 400 Nm. Układ wydechowy został zmieniony z agresywnego przelotu 2.25 cala na bardziej cywilny 2.5 cala z jednym tłumikiem, co poprawiło komfort użytkowania. Zawieszenie stanowi gwint MSR, a poliuretanowe tuleje zamontowane jeszcze 11 lat temu wciąż pozostają w bardzo dobrym stanie.
Wizualnie samochód zachował klasyczny charakter S13. Na aucie znajdują się oryginalne boczne dokładki, przednia dokładka pignose oraz tylna dokładka G-Grow dostosowana do szerokiej tablicy rejestracyjnej. Całość uzupełniają oryginalne felgi Work VSSD o szerokościach 9J przód i 10J tył, z rzadkim rozstawem 4×114 dedykowanym Nissanom, które dziś są prawdziwą gratką. Wnętrze zostało przywrócone do seryjnej formy, a jedyną zmianą było usunięcie nieoryginalnej kierownicy i powrót do fabrycznego elementu.

Na wiosnę Nissan zostanie rozebrany do gołej blachy, dokładnie oczyszczony i poskładany od nowa z dbałością o każdy detal, tak aby już nigdy nie był zaniedbanym autem za 750 funtów. Jedynym znakiem zapytania pozostaje przyszłość napędu, ponieważ w głowie Marcina pojawia się czasem wizja silnika 1JZ bez VVTi, choć doświadczenie z CA18 pokazuje, że przy odpowiednim podejściu potrafi być trwały i bezproblemowy. Jedno jest pewne, to auto nie jest tylko samochodem, ale fragmentem życia, który po latach w niezwykły sposób wrócił na swoje miejsce.
Instagram właściciela – https://www.instagram.com/m.
Instagram auta – https://www.





