Nissan 350Z Fairlady Z

Nissan 350Z, znany w Japonii jako Fairlady Z i oznaczony kodem Z33, to samochód, który w 2002 roku reaktywował jeden z najbardziej legendarnych linii w historii japońskiej motoryzacji po dekadzie milczenia. Gdy Nissan zaprezentował Z33, branżę zelektryzował nie tyle sam fakt powrotu, co filozofia, którą za nim stała – zero kompromisów w kwestii zaangażowania kierowcy, tylny napęd, wolnossący silnik V6 VQ35DE o pojemności 3.5 litra i charakterystyka, która stawiała przyjemność z prowadzenia przed komfortem i codzienną wygodą. Europejska wersja poliftowa z 2007 roku była pod wieloma względami szczytem tej generacji – poprawiony silnik VQ35DE RevUp kręcący się do 7000 obrotów przy mocy 301 KM, fabryczne hamulce Brembo z 4-tłoczkowymi zaciskami z przodu, kuta felga RAYS produkowana specjalnie dla tego modelu, szpera VLSD, bi-xenonowe reflektory i odświeżone wnętrze. To konfiguracja, przy której trudno mówić o aucie wymagającym pilnych modyfikacji – i właśnie dlatego Wojtek przez pierwsze lata posiadania szedł drogą OEM+, wymieniając jedynie to, co wymagało wymiany, na rozwiązania lepsze od fabrycznych, nie radykalnie inne.

Wojtek przez kilka lat pracował w doręczaniu przesyłek i jedyne samochody, którymi jeździł, to auta dostawcze. Gdy w końcu mógł sobie pozwolić na zakup czegoś tylko dla siebie, wiedział 1 rzecz na pewno: ma to być coś wyjątkowego, nie kolejny Niemiec, jakich pełno na zachodniej ścianie kraju. W jego regionie zdominowanym przez niemiecką motoryzację, zaparkowane 350Z w fabrycznym pomarańczowym kolorze zawsze wyróżniało się z tłumu. Analiza rynku była długa i skrupulatna: BMW E46 M3, Lancer EVO X, Toyota GT86 i 370Z – każde z tych aut miało swoje argumenty i swoje wady. E46 M3 było poważnym kandydatem, ale awaryjne SMG, kwestie Vanosem, pękające podłogi przy tylnym wózku i panewki odstraszały perspektywą ogromnych nakładów finansowych. EVO X kusiło technologią napędu 4×4, ale martwił serwis. GT86 był za świeże i za słabe stosunkowo do ceny. 370Z wymagało rozciągania budżetu. 350Z miało wszystko: wyjątkowość, wygląd, moc i filozofię analogowego prowadzenia, której coraz więcej samochodów się wyrzeka.

Silnik VQ35DE RevUp pozostał nienaruszony w swoim sercu, ale kilka zmian po obwodzie wyraźnie poprawiło jego charakter. Sportowe katalizatory polskiej produkcji i końcowy wydech MG Motorsport zmieniły brzmienie wolnossącego V6 w sposób, który Wojtek opisuje precyzyjnie i z rozmysłem: nie chodzi o bitwy wydechów i maksymalny hałas, lecz o brzmienie słyszalne powyżej 2500 obrotów przy redukcji, które wtedy ujawnia to, co najlepsze ma w sobie VQ35. Na trasie można jechać godzinami komfortowo – a gdy potrzeba, wystarczy prawą nogą. Fabryczny układ dolotowy pozostał, wymieniono tylko wkładkę, bo modyfikacja rury mogłaby przynieść niepożądane straty. Chłodnica oleju Mishimoto z termostatem poprawia chłodzenie i zwiększa objętość oleju w układzie. Układ hamulcowy fabryczny Brembo wyposażony w klocki Ferodo DS Performance i tarcze DBA, idealnie skrojone pod dynamiczną jazdę codzienną. Zawieszenie gwintowane Tein Flex Z, tuleje poliuretanowe we wszystkich kluczowych punktach, w tym w mocowaniu dyferencjału. Dystanse Eibach +20 mm z przodu i +25 mm z tyłu.

Wizualnie 350Z Wojtka to historia o własnej tożsamości budowanej cierpliwie i z precyzją. Przedni zderzak to custom oparty na zderzaku z Nissana 370Z Nismo połączonym z górną linią fabrycznego 350Z – hybryda, której nie kupi się z żadnego katalogu. Dokładki progów custom polskiej produkcji, tylny dyfuzor replika Top Secret, ducktail. Lusterka i słupki B pokryte włóknem węglowym w technice forged z akcentem niebieskich płatków. Auto oklejone folią 3M Satin Ocean Shimmer, dach czarny, dokładki, dyfuzor, ducktail i klamki polakierowane w czarny metaliczny kolor. Wszystkie lampy przyciemnione folią PPF, środkowa sekcja zderzaka z przodu pomalowana na czarno dla agresywniejszego wyrazu. Felgi to fabryczne RAYS Track V1 – kuta, lekka i wytrzymała felga produkowana wyłącznie dla 350Z, w USA dostępna za dopłatą. Po renowacji polakierowane proszkowo w kolor z palety Audi zbliżony do gunmetal, dekielki kolorystycznie dobrane, nakrętki Japan Racing w kolorze neon – ukryte za kołem, niewidoczne dla przechodniów, ale znane właścicielowi i będące cichym podpisem. Opony Dunlop Sport Maxx RT2 w seryjnych rozmiarach 225/45 R18 i 245/40 R18 – wybrane świadomie za właściwości w deszczu, bo kapryśne lato w regionie wymaga spokojnej głowy w obu pogodach.

Wnętrze to obszar, który Wojtek dopracował w sposób wyjątkowy i z dużą dozą własnej pracy. Nauczył się techniki pokrywania włóknem węglowym i własnoręcznie wykonał w klasycznym splocie dekory kierownicy, obudowę mieszka skrzyni biegów, front i górną część zegarów. Lusterka zewnętrzne w forged carbon z niebieskim akcentem. Odmalowano plastiki drzwi w czarny kolor, zregenerowano konsolę środkową z zachowaniem charakterystycznej faktury skórki pomarańczy. Lakiernik dobrał kolor lakieru pod folię satynową – tak żeby pasował wizualnie, ale nie odbijał za mocno we wnętrzu. Polakierowane klamki, obwódki nawiewów, pokrętła klimatyzacji, uchwyty drzwi. Obudowa tylnej fabrycznej rozpórki oklejona folią nadwozia – widoczna przez tylną klapę, komponuje się wizualnie. Dywaniki na zamówienie z motywem Wielkiej fali w Kanagawie z napisem Fairlady Z. Mieszki biegów i ręcznego w motywie niebieskich kwiatów. Carbonowa gałka Mishimoto dla pewniejszych zmian biegów. Reflektory przednie z polakierowanym na czarno fabrycznie chromem, LEDowymi wstawkami wokół soczewki i Demon Eyes.

Za kierownicą jest sztywno, twardo i głośno – i Wojtek jest z tym pogodzony i zadowolony. Prowadzi się pewnie, ale margines błędu jest mały: kontrola trakcji nie gwarantuje spokoju przy agresywniejszej jeździe, co doświadczył kilkakrotnie osobiście. Parkowanie wymaga planowania trasy przez krawężniki. Wizualnie jest z auta zadowolony, choć ocenia je bardzo krytycznie i zawsze widzi miejsca do poprawek. Używane okazjonalnie – zloty, wyjazdy do rodziny, weekendowe przejażdżki i chwila tylko dla siebie za kierownicą.

W planach 19-calowe koła z regulowanymi wahaczami, więcej elementów carbonowych – bo wiedza i umiejętności już są – i delikatne podniesienie mocy, bo nawet w wolnossącym silniku jest kilka kroków do zrobienia, które czekają na swoją kolej. Serdeczne pozdrowienia dla BR Performance, S Motorsport, Spec Cars, G Wrap i Carro ze Szczecina.

Marcin Dębowski
Jako redaktor naczelny portalu selected.pl od lat śledzę świat motoryzacji, testując i opisując samochody, które wyróżniają się designem, technologią i charakterem. W swoich tekstach stawiam na autentyczne wrażenia z jazdy, konkrety i spojrzenie na auta nie tylko przez pryzmat danych technicznych, ale przede wszystkim emocji, jakie potrafią wywołać.