
Konflikt między USA a Iranem oraz zablokowana cieśnina Ormuz windują ceny ropy na światowych rynkach już czwartą sesję z rzędu, a baryłka Brent kosztuje obecnie niemal 90 dolarów. W odpowiedzi Orlen zaktualizował hurtowe ceny paliw w Polsce, a rząd zapowiada decyzję w sprawie ponownej obniżki VAT-u na paliwa w ciągu najbliższych kilku dni. Do tego dochodzi pomysł nowego podatku od nadzwyczajnych zysków, który tym razem może objąć również firmy gazowe.
Dlaczego ropa znów drożeje
Notowania ropy naftowej rosną nieprzerwanie od czterech sesji, a impulsem do wzrostów są nowe żądania prezydenta USA Donalda Trumpa wobec Iranu, dotyczące odszkodowań za ofiary pięciomiesięcznego konfliktu zbrojnego. Strony nie są bliżej porozumienia, które pozwoliłoby na ponowne otwarcie cieśniny Ormuz, kluczowego szlaku transportu ropy z Zatoki Perskiej.
Baryłka ropy Brent kosztuje obecnie niemal 90 dolarów, czyli o około 10 dolarów więcej niż jeszcze tydzień wcześniej. Analityk Bart Melek z TD Securities ocenia, że przy dalszym zamknięciu cieśniny Brent może zdrożeć jeszcze o 10-15 dolarów, ponieważ globalne zapasy ropy są już wyraźnie uszczuplone.
Orlen podnosi hurtowe ceny paliw w Polsce
Wzrosty na rynkach światowych przekładają się bezpośrednio na sytuację w Polsce. Orlen zaktualizował hurtowe ceny paliw, podnosząc zarówno cenę benzyny, jak i oleju napędowego, co w praktyce oznacza możliwe kolejne podwyżki na stacjach paliw w najbliższych dniach.
Ceny paliw w Polsce już wcześniej mocno wzrosły po zakończeniu programu Ceny Paliwa Niżej, który obowiązywał od końca marca do końca czerwca 2026 roku. Po wygaśnięciu obniżonej akcyzy w połowie czerwca oraz zakończeniu obniżonego VAT-u i cen maksymalnych z końcem czerwca, kierowcy odczuli gwałtowny skok cen na stacjach, szczególnie w przypadku oleju napędowego.
Rząd rozważa ponowną obniżkę VAT-u
Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański poinformował, że decyzja o ewentualnym ponownym obniżeniu VAT-u na paliwa zapadnie w ciągu kilku najbliższych dni. Jak zaznaczył, obecnie ze względów legislacyjnych możliwe jest jedynie obniżenie stawki VAT, a nie powrót do pełnego programu CPN z ceną maksymalną na stacjach.
Domański wskazał jednocześnie na poważne ograniczenia budżetowe. Poprzednia edycja CPN kosztowała budżet około 4,7 miliarda złotych i miała zostać częściowo sfinansowana podatkiem od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Prezydent Karol Nawrocki skierował jednak tę ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, co pozbawiło budżet planowanych ponad 4 miliardów złotych wpływów.
Nowy podatek może objąć także firmy gazowe
W związku z zablokowaniem pierwotnej wersji podatku od nadzwyczajnych zysków, rząd pracuje nad nową odsłoną tej daniny. Tym razem miałaby ona objąć nie tylko spółki paliwowe, ale również dostawców gazu, których zyski również wyraźnie wzrosły po zakłóceniach w dostawach z Kataru na światowy rynek.
Wiceminister energii Wojciech Wrochna wskazał, że nowy podatek mógłby mieć charakter systemowy, wzorowany na podatku bankowym. Objęcie nim sektora gazowego oznaczałoby wyższe wpływy niż planowane wcześniej 4 miliardy złotych, choć rachunek liczony w miliardach zapłaciłby wtedy również Orlen.
Co to oznacza dla kierowców
Dla kierowców kluczowe pozostaje pytanie, czy i kiedy rząd zdecyduje się na obniżkę VAT-u na paliwa. Premier Donald Tusk zapowiedział wcześniej możliwość powrotu do regulowanych cen na ostatnie tygodnie wakacji, jednak ostateczna decyzja wciąż nie zapadła, a resort finansów podkreśla konieczność analizy skutków budżetowych każdego z rozważanych scenariuszy.
Z dostępnych informacji wynika, że sytuacja na rynku paliw pozostaje ściśle powiązana z konfliktem na Bliskim Wschodzie. Dopóki cieśnina Ormuz jest zablokowana, ceny ropy i paliw na polskich stacjach mogą pozostawać pod presją wzrostową w kolejnych tygodniach.
















