Skoda Felicia Pickup zajmuje w historii marki miejsce szczególne, bo była jednym z ostatnich niewielkich użytkowych samochodów budowanych według prostej, analogowej filozofii jeszcze z czasów Czech i Słowacji sprzed pełnej integracji z Volkswagenem. W latach 90. model ten stał się podstawowym środkiem transportu dla drobnych firm, rzemieślników i przedsiębiorców, którzy potrzebowali auta taniego w zakupie, wytrzymałego i łatwego w naprawach. Prosta konstrukcja, niewielkie koszty eksploatacji i duża ładowność sprawiły, że Felicia Pickup była często widywana na budowach, przy warsztatach i w gospodarstwach, a dziś coraz częściej trafia w ręce ludzi, którzy chcą tchnąć w te auta nowe życie i nadać im zupełnie inną formę.


Rafał od zawsze marzył o Volkswagenie Golfie 1 Caddy, ale wymagające ceny i kiepskie stany większości egzemplarzy sprawiły, że postanowił poszukać alternatywy. Gdy na jednym z portali ogłoszeniowych trafił na zadbaną Skodę Felicię Pickup, kompletną, z oryginalną plandeką i bocznymi listwami, wiedział, że to jest właśnie ten moment. Auto było w stanie niemal idealnym, pierwotnie znalezione w Niemczech przy drodze z kartką „na sprzedaż”, i to w takim wyposażeniu, które dziś uchodzi za rarytas – elementy, które obecnie potrafią osiągać ogromne ceny, znajdowały się na swoim miejscu i w świetnej kondycji. Po krótkiej negocjacji sprzedający zaakceptował ofertę Rafała i tak zaczęła się historia jego Skody, budowanej od 2019 roku po godzinach pracy w warsztacie, w którym na co dzień naprawia samochody różnych marek.


Rafał chciał stworzyć coś nieszablonowego, unikalnego, a jednocześnie zgodnego z własną wizją. Pierwszym etapem było złożenie kół custom na bazie TRX Rotor, wyciętych z felg na wzór klasycznego BBS RS. następnie zaczął kompletować ranty i bębny, często trafiając na okazje, a jedną z nich podpowiedział mu Michał Gołoś, który podczas nocnych rozmów przez komunikator zaoferował swoje części z odzysku. Gdy koła były gotowe, przyszedł czas na budowę odpowiednich nadkoli. Tutaj pojawił się kuzyn, Dawid Dębski, zajmujący się usługami blacharskimi. Zaproponował użycie reperatur z Golfa 2, przygotował stelaż, a potem wspólnie dopracowali konstrukcję tak, aby idealnie pasowała do nowych felg i szerokości.


Kolejnym krokiem było znalezienie silnika. Znów pomogło ogłoszenie na tym samym portalu, a sprzedający zgodził się na płatność ratalną, co pozwoliło Rafałowi stopniowo kompletować potrzebny budżet. Po spłacie mógł odebrać jednostkę i rozpocząć jej montaż. W międzyczasie przeszukiwał złomowiska w poszukiwaniu zawieszenia gwintowanego. Los chciał, że podczas wyjazdu po części dla klienta trafił na Audi A3 ze sportowym zawieszeniem i dużymi hamulcami. Udało się je kupić w świetnej cenie i zaczęła się skomplikowana praca łączenia tych elementów z oryginalną konstrukcją Skody.

Największym wyzwaniem okazało się osadzenie dużego i ciężkiego silnika. Rafał postanowił zrobić to zgodnie ze sztuką – otworzył oryginalne podłużnice, wzmocnił je od środka odpowiednimi kształtownikami i zamknął tak, jak robi to fabryka. Dopiero wtedy zawiesił silnik na poduszkach z Golfa 4. Integracja instalacji elektrycznej była kolejnym ogromnym etapem i tu pojawił się Jacek „Topol” Topolewski, który pomógł połączyć fabryczną wiązkę Skody z instalacją silnika. Sterownik otrzymał komplet procedur i wszystko zaczęło działać tak, jak powinno.

Lakierowanie to osobna historia. Najpierw auto trafiło do Marcina Maćkiewicza, który przygotował wnętrze i komorę silnika, a następnie je polakierował. Po tym etapie kazał Rafałowi złożyć środek i mechanikę, zanim wziął się za zewnętrzne panele. W międzyczasie pojawiła się kolejna perełka – ogłoszenie o sprzedaży tylnej paki w wersji niskiej, praktycznie niedostępnej w Europie. Sprzedający okazał się znajomym, Pawłem Nowińskim, również właścicielem takiej Skody. Pakę udało się zdobyć, a sąsiad Rafała, stolarz, stworzył idealnie dopasowaną drewnianą podłogę.
Wnętrze Skody również przeszło zmiany. Deska rozdzielcza i boczki zostały pokryte flokiem, podsufitka oklejona na czarno, a fotele kubełkowe trafiły do auta z samochodu driftowego. Układ wydechowy to dzieło Sławka Manelskiego, spawacza, który wykonał kompletny custom na tłumikach Turbo Works.


Rejestracja samochodu trwała prawie rok, co było konsekwencją pandemii. W pewnym momencie Rafał zaczął wątpić, czy wszystko uda się legalnie doprowadzić do końca, ale dzięki pomocy księgowego Marcina Prusaka formalności zostały zamknięte, a auto otrzymało tablice.

Dziś Skoda Felicia Pickup Rafała jest unikalnym samochodem dopracowanym w każdym szczególe, od kół, poprzez nadkola, zawieszenie, silnik, aż po wnętrze i lakier. W planach jest budowa turbodoładowania oraz napęd 4×4 – skrzynia, dyfer i półosie już czekają. Rafał podkreśla, że ogromnym wsparciem był Mateusz Lis, który pomagał mu przy naprawach i przygotowaniu auta, a największe podziękowania kieruje do swojej narzeczonej, Joanny Skonieckiej, która motywowała go do działania i nazwała Skodę „Żabką”.
Zdjęcia: michu_photo





