Volvo 242 Turbo z lat 1981-1985 to jedna z najbardziej charakterystycznych odmian rodziny 240, bo łączy klasyczne, kanciaste coupe z mocą i momentem, które w tamtych czasach robiły wrażenie. Dziś to samochód poszukiwany przez fanów youngtimerów, bo ma historię, wyrazisty styl i prostą, tylnonapędową konstrukcję, a na rynku wtórnym potrafi dać dużo frajdy, jeśli trafi się egzemplarz utrzymany bez skrótów serwisowych.
Nadwozie 242 Turbo wygląda jak standardowe 240, ale w praktyce wyróżnia się detalami i postawą na drodze. Coupe ma długą maskę, prostą linię dachu i wielkie szyby, dzięki czemu jest czytelne w prowadzeniu, a jednocześnie sprawia wrażenie auta budowanego pod trwałość, a nie pod modę. W codziennym ruchu ten model zwraca uwagę właśnie przez kontrast, bo sylwetka jest spokojna, a przy przyspieszaniu potrafi zostawić w tyle znacznie nowsze samochody, jeśli turbina i osprzęt są w formie.
Jak w każdym 240, podstawowym tematem jest stan blach. Korozja potrafi pojawić się na progach, nadkolach, podszybiu i w okolicy mocowań zawieszenia, a w 242 warto zajrzeć w kieszenie bagażnika i pod uszczelki, gdzie wilgoć potrafi siedzieć latami. Jeśli auto było naprawiane na szybko, łatwo poznać to po nierównych spawach i grubej warstwie konserwacji. Dobrze utrzymane nadwozie daje jednak poczucie solidności, bo karoseria jest sztywna, drzwi są ciężkie, a auto nie zachowuje się nerwowo na nierównościach.
W środku nadal jest to Volvo 240, czyli ergonomia oparta na prostych rozwiązaniach. Pozycja za kierownicą jest wysoka i wygodna, a widoczność bardzo dobra dzięki dużym szybom i pionowym słupkom. Materiały są twarde, ale trwałe, a większość elementów da się naprawić bez polowania na skomplikowane moduły. W trasie liczy się też to, że kabina nie męczy ciasnotą z przodu, choć w coupe tylne miejsca są bardziej dodatkiem niż przestrzenią do codziennego wożenia dorosłych.
Praktyczność jest przyzwoita jak na coupe, bo bagażnik ma sensowną pojemność i zmieści rzeczy na weekend lub zakupy, choć kształt i dostęp nie są tak wygodne jak w sedanie 244. W mieście duże drzwi wymagają miejsca przy wysiadaniu, a promień skrętu potrafi zaskoczyć, ale sama jazda jest łatwa, bo samochód daje kierowcy dużo informacji i nie ukrywa gabarytów. To auto, w którym po kilku dniach wszystko staje się naturalne, od oceny odległości po wyczucie pracy zawieszenia.
Silnik B21FT to turbodoładowana benzynowa jednostka 2.1 R4 o mocy 155 KM, która zmienia charakter 242. Najważniejsze jest to, że auto przestaje być spokojnym krążownikiem i zaczyna reagować mocniej na gaz, szczególnie gdy turbo buduje ciśnienie. W codziennej jeździe czuć, że poniżej pewnego zakresu obrotów silnik zachowuje się dość normalnie, a potem przychodzi wyraźne, elastyczne przyspieszenie, które zachęca do płynnego, zdecydowanego wyprzedzania bez redukcji o dwa biegi.
Kultura pracy zależy od stanu osprzętu, bo turbina, przewody dolotu i układ paliwowy muszą być szczelne i poprawnie ustawione. W zdrowym egzemplarzu B21FT pracuje równo, a dźwięk pod obciążeniem jest głębszy i bardziej mięsisty niż w wolnossących odmianach. Jeśli jednak pojawiają się nieszczelności, zużyte węże lub rozjechana mieszanka, auto potrafi szarpać, kopcić i tracić moc, a wtedy jazda przypomina bardziej walkę z ustawieniami niż korzystanie z potencjału turbo.
Skrzynie biegów w 242 Turbo to najczęściej manuale, często z nadbiegiem, i przy tej mocy warto sprawdzić ich kondycję dokładniej niż w wersjach spokojnych. Biegi powinny wchodzić bez zgrzytów, a nadbieg nie może rozłączać się pod obciążeniem. Napęd na tył daje dużo frajdy, ale też wymaga szacunku, bo przy mocnym gazie na mokrym łatwo poczuć uślizg, zwłaszcza jeśli opony są stare albo zawieszenie ma luzy. Dobrze ustawione auto prowadzi się stabilnie i pewnie, a długi rozstaw osi pomaga w utrzymaniu toru jazdy.
Komfort resorowania pozostaje mocną stroną 240, bo zawieszenie nie jest przesadnie twarde i dobrze filtruje nierówności, o ile tuleje i amortyzatory są w dobrym stanie. Na drogach szybkiego ruchu 242 Turbo potrafi być bardzo przyjemne, bo ma zapas mocy do utrzymania tempa i do wyprzedzania, ale trzeba zaakceptować hałas powietrza oraz toczenia wynikający z wieku konstrukcji. Na dłuższych trasach kluczowe jest też chłodzenie i jakość oleju, bo turbodoładowanie nie lubi zaniedbań ani długiej jazdy na przegrzanym silniku.
Spalanie jest wyższe niż w wolnossących wersjach, szczególnie jeśli często korzysta się z doładowania. W mieście realne bywa 13 do 16 l na 100 km, w trasie przy spokojnym tempie można zmieścić się w 9 do 10 l na 100 km, a na autostradzie typowe jest 11 do 13 l na 100 km. Koszty eksploatacji rosną wraz z wymaganiami turbo, bo oprócz standardowych serwisów dochodzi dbałość o przewody, szczelność dolotu, stan turbiny i jakość paliwa, która wpływa na kulturę pracy i temperaturę spalin.
Znane problemy eksploatacyjne to przede wszystkim korozja nadwozia oraz typowe słabości osprzętu w starszych konstrukcjach turbo. Użytkownicy często wskazują na nieszczelności w dolocie, pękające węże, problemy z dawkowaniem paliwa i nierówną pracę przy źle ustawionym układzie zasilania. Turbina po latach może mieć luzy i puszczać olej, a przegrzewanie zwykle wynika z zaniedbanej chłodnicy, wadliwego termostatu albo słabej drożności układu. Skrzynie z nadbiegiem potrafią mieć kaprysy elektryczne, a zawieszenie wymaga regularnej wymiany tulei, bo luzy psują prowadzenie i zwiększają zużycie opon.
Serwisowo najważniejsza jest dyscyplina, bo turbo w tej epoce nie wybacza długich przerw w wymianach oleju i jazdy na ubogiej mieszance. Regularna kontrola ciśnień, szczelności dolotu, stanu świec i przewodów zapłonowych pozwala utrzymać silnik w dobrej kondycji, a dobrze działające chłodzenie jest warunkiem bezpiecznej jazdy latem i na autostradzie. Części są dostępne, ale sensowny zakup zaczyna się od oceny blach i kompletności, a potem od sprawdzenia, czy auto buduje doładowanie równo, nie dymi na niebiesko i trzyma temperaturę pod obciążeniem.
Wyposażenie zależy od rynku, ale w praktyce liczy się stan mechaniczny i brak chaotycznych przeróbek, bo wiele egzemplarzy było modyfikowanych. Potencjał tuningu jest kuszący, jednak przy zakupie warto postawić na zdrową bazę, bo koszty doprowadzenia zaniedbanego turbo do ładu potrafią szybko przebić cenę auta. Przed zakupem dobrze jest posłuchać pracy turbiny, sprawdzić węże dolotu, obejrzeć przewody olejowe, ocenić most przy zmianach obciążenia i upewnić się, że hamulce i zawieszenie są w stanie bezpiecznie przenosić osiągi tej wersji.
Żeby zebrać najważniejsze parametry w jednym miejscu, poniżej znajduje się tabela danych technicznych tej odmiany, która ułatwia ocenę osiągów, spalania oraz typowych obszarów serwisowych wymagających uwagi.
| Dane techniczne | |
|---|---|
| Marka | Volvo |
| Model | 242 Turbo |
| Segment | E |
| Lata produkcji | 1981-1985 |
| Silnik | 2.1 R4 turbo benzyna |
| Kod silnika | B21FT |
| Pojemność silnika | 2127 cm3 |
| Moc silnika | 155 KM |
| Moment obrotowy | 240 Nm |
| Rodzaj paliwa | benzyna |
| Skrzynia biegów | manualna 4 lub 5 biegowa |
| Napęd | na tył |
| Przyspieszenie 0 do 100 km na godzinę | około 8,4 s |
| Średnie zużycie paliwa | około 11,5 l na 100 km |
| Długość | 4900 mm |
| Szerokość | 1710 mm |
| Wysokość | 1430 mm |
| Rozstaw osi | 2640 mm |
| Masa własna | około 1350 kg |
| Pojemność bagażnika | około 400 l |
| Norma emisji spalin | brak, przed Euro |
| Znane usterki | korozja progów i podszybia, nieszczelności dolotu i podciśnień, zużycie turbiny i przewodów olejowych, problemy z dawkowaniem paliwa, przegrzewanie przy zaniedbanym chłodzeniu, kaprysy nadbiegu, zużycie tulei zawieszenia i luzy w tylnej osi |




