Volkswagen Golf trzeciej generacji to jeden z tych modeli, które na zawsze zdefiniowały motoryzacyjne lata 90. Był to moment, w którym kompakt z Wolfsburga stał się pełnoprawnym, dojrzałym samochodem, oferującym nie tylko praktyczność, ale również bezpieczeństwo, komfort i ogromne możliwości konfiguracji. Wersje Colour Concept wyróżniały się na tle zwykłych odmian unikalnymi kolorami nadwozia, dopasowanymi detalami wnętrza i bogatszym wyposażeniem, co dziś czyni je wyjątkowo pożądanymi wśród miłośników klasycznych Golfów. To właśnie taki egzemplarz, Golf MK3 GT Colour Concept z 1996 roku, z silnikiem 1.8i, stał się bazą do dalszych zmian.

Samochód trafił do właściciela po długich poszukiwaniach, które trwały niemal 6 lat i obejmowały całą Polskę. Warunek był prosty, ale trudny do spełnienia, czyli idealnie zachowana baza, bez rdzy, bez druciarstwa i z możliwie niskim, oryginalnym przebiegiem. Ten egzemplarz miał na liczniku 133000 km i był w stanie fabrycznym, co dziś jest już prawdziwą rzadkością. Miłość do Golfów MK3 trwa u właściciela od ponad 20 lat, więc wybór tego modelu był czymś absolutnie naturalnym i wynikającym z motoryzacyjnego serca, a nie chłodnej kalkulacji.
Od samego początku wizja auta była tworzona samodzielnie. Właściciel wielokrotnie przygotowywał własne koncepcje wizualne, przenosząc zdjęcia samochodu do programu graficznego i sprawdzając, jak dana zmiana może wyglądać w rzeczywistości. Dopiero gdy efekt spełniał oczekiwania, był realizowany na żywym organizmie. Najważniejsza w tym wszystkim była zabawa i osobisty udział w każdym etapie, bo prawdziwa pasja nie polega na zostawieniu auta w warsztacie i odebraniu go gotowego, lecz na uczestniczeniu w całym procesie. W przeszłości właściciel miał już kilka Golfów, w tym GTI Colour Concept z 2004 roku w tym samym kolorze, który po sprzedaży pozostawił ogromny niedosyt. Później pojawił się VR6, następnie 1.8 GT, aż w końcu obecny niebieski egzemplarz, który jest z nim już blisko 8 lat i w tym czasie przeszedł pełną metamorfozę, przypominając najlepsze młodzieńcze lata.

Największa zmiana zaszła pod maską. Fabryczny silnik 1.8 8V ustąpił miejsca jednostce 2.8 12V VR6. Początki nie były łatwe, ponieważ swap został wykonany bardzo niechlujnie i sprawiał wiele problemów. Dopiero gruntowna ingerencja u przyjaciela na Pomorzu sprawiła, że wszystko zaczęło działać tak, jak powinno. Silnik został całkowicie rozebrany, dokładnie wyczyszczony, odmalowany i złożony na nowych częściach. Układ wydechowy oparto na kolektorze typu baran, pełnym przelocie o średnicy 2,5 cala, strumienicy oraz końcowym tłumiku Hartmann. Jednostka generuje seryjne 174 KM, z możliwością niewielkiego wzrostu dzięki wprowadzonym zmianom. Skrzynia biegów pochodzi z VR5, a piąty bieg został zastąpiony przełożeniem z najdłuższej skrzyni TDI, co znacząco poprawiło komfort jazdy w trasie. Układ hamulcowy oparto na seryjnych elementach VR6, a całość stoi na zawieszeniu gwintowanym.
Wizualnie samochód zachował oryginalny kolor LW5Z, czyli charakterystyczny błękit, który w połączeniu z 5-letnią powłoką grafenową zyskał jeszcze większą głębię. Z zewnątrz zastosowano fabryczne plastiki, uzupełnione o oryginalną dokładkę zderzaka z Vento VR6. Przód został przebudowany na Vento front, obejmujący grill starego typu, maskę, zderzak oraz nowe reflektory Hella, które zostały przerobione na BiLED i pomalowane na czarno. Tylne lampy HBM również przeszły modyfikację i są w całości przyciemnione. Przednie kierunkowskazy Hella zyskały dodatkowe światła postojowe, a boczne zostały zastąpione emblematami Wolfsburg Edition. W zderzaku pojawiły się wloty powietrza Hoffele Design, a w listwach bocznych znalazły się autorskie emblematy Blue Edition. Lusterka zostały zmodyfikowane według własnej koncepcji, a fabryczne znaczki VW zastąpiono oryginalnymi czarnymi. Całość dopełniają felgi Leon Hardiritt Ritter w rozmiarach 17×8,5 oraz 17×10, obute w opony 205/40 i 215/35, które idealnie podkreślają linię nadwozia.

Wnętrze to osobna historia pełna detali. Fabryczne Recaro z niebieskimi wstawkami zostały zastąpione czarnymi skórzanymi fotelami z Golfa MK4 USA. Boczki drzwiowe również wykonano w czarnej skórze, z kieszeniami na podwójne głośniki basowe i rygielkami Wolfsburg Edition. Pojawiła się skórzana gałka zmiany biegów z czarną mapką oraz ręczny hamulec ze srebrnym przyciskiem. Tunel środkowy pochodzi z Vento, a jego boczne elementy uzupełniają aluminiowe dodatki z Audi TT. Kokpit zaadaptowano z Golfa MK4 Cabrio, wraz z przyciskami podświetlanymi na czerwono. Zegary zostały całkowicie przerobione, wyskalowane do 300 km/h, z pionowo ustawionymi wskazówkami i podświetleniem indiglo. Kierownicę zastąpiła mniejsza i bardziej zgrabna Raid Silberpfeil, obszyta od nowa. Na podszybiu znalazły się maskownice Pioneera z głośnikami DSP, a podsufitka, słupki, rączki, daszki, osłona silniczka szyberdachu i uszczelki zostały wykonane w czerni. Całość uzupełnia czarna lampka sufitowa z przełącznikiem szyberdachu, będąca rzadkim elementem, oraz pasy szelkowe Schroth.

Każdy kontakt z tym autem wywołuje uśmiech na twarzy właściciela, ale prawdziwa magia zaczyna się w momencie uruchomienia silnika, gdy 6 cylindrów wypełnia przestrzeń charakterystycznym dźwiękiem. Każda przejażdżka daje poczucie wyjątkowości, a reakcje ludzi na ulicy, gesty aprobaty i telefony wyciągane do zrobienia zdjęcia są najlepszym dowodem na to, że włożona praca została doceniona. Samochód wyjeżdża wyłącznie w suche, słoneczne dni i nie pełni roli auta codziennego, co pozwala zachować go w idealnym stanie.
Pomysłów na kolejne zmiany wciąż nie brakuje i właściciel podkreśla, że to zdecydowanie nie jest koniec tej drogi. Dla osób, którym podoba się ten egzemplarz lub które dopiero myślą o rozpoczęciu swojej przygody z tuningiem, przekaz jest prosty i szczery. To piękna pasja, pod warunkiem że bierze się w niej czynny udział, tworzy własnymi rękami, uczy się na błędach i potrafi być dumnym z efektu swojej pracy. Po niemal 25 latach w tym świecie właściciel wie jedno, że to właśnie w tym tkwi prawdziwa radość.





